Czy może dziwić, że ktoś pozbawiony możliwości zarabiania sumy z tyloma zerami nawołuje: „100 tys. ludzi i majdan! Albo za chwilę dyktatura!”? Licząc, że ludzie – nie głupi, ale jeszcze głupsi – pójdą za jego fortunę przelewać krew.
Nagle – olśnienie! Zerknąłem do pacyfistycznego wiersza Juliana Tuwima „Do prostego człowieka” i aż się zaśmiałem, bo jest tam cały Lis z medialnymi i ulicznymi apelami: „Kiedy rozścierwi się, rozchami, wrzask liter pierwszych stron dzienników”, „do murów klajstrem świeżym przylepiać zaczną obwieszczenia”.
Dalej jest o motywacjach Lisa: „Że coś im w bankach nie sztymuje, / Że gdzieś zwęszyli kasy pełne / Lub upatrzyły tłuste szuje / Cło jakieś grubsze na bawełnę”.
No i wreszcie o wezwaniach w obronie demokracji i praworządności: „O, przyjacielu nieuczony, / Mój bliźni z tej czy innej ziemi! / Wiedz, że na trwogę biją w dzwony / Króle z panami brzuchatemi”. Nawet Ryszarda Kalisza Tuwim przewidział!