Gdy środowisko Donalda Tuska szło do polityki, wręcz nie kryło, że robi to dla pieniędzy. Od czasu powrotu do Polski Tusk zdążył oskarżyć już PiS o „gigantyczną korupcję”, kiepski patriotyzm, a ostatnio o brak troski o biednych. Zabrakło tylko oskarżenia, że to PiS brał pieniądze w niemieckich reklamówkach. Im bardziej Tusk oskarża PiS o cechy własnego środowiska, tym większy uzyskuje poklask u kolegów, którzy umieją bajerować, ale aż takie słowa nie przeszłyby im przez gardło, głos by im zadrżał albo by się zaśmiali. Tak potrafi tylko on! Jak z nut! Kiedyś ta metoda Donalda Tuska świetnie się sprawdzała. Że dziś, w czasach mediów społecznościowych, wydaje się archaiczna i nieskuteczna? Im głośniej Tusk krzyczy, że chodzi mu o wygraną z PiS, tym bardziej jasne jest, że na razie chodzi tylko o zdominowanie opozycji i udowodnienie, że król łgarzy jest tylko jeden.