Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
12.12.2018 18:49

Krach i nowy początek w Armenii

Nokaut, rewolucja – to za słabe słowa, by określić to, co stało się w tym roku w Armenii. Wyniesiony na tymczasowego premiera w wiosennych protestach ulicznych Nikol Paszinian i jego ugrupowanie zdobyły aż 70 proc. głosów w przedterminowych wyborach parlamentarnych. Do parlamentu weszły jeszcze tylko dwa ugrupowania, przy czym nie dostała się rządząca od ponad 20 lat Partia Republikańska.

Pełnię władzy objął polityk wielokrotnie prześladowany i niszczony przez wszystkie te lata. Partia Republikańska była prorosyjska, Paszinian też deklaruje, że nie jest wrogiem Rosji. Ale Kreml z pewnością nie cieszy się z jego zwycięstwa. Paszinian jest za zbliżeniem z Zachodem i planuje ostateczne rozmontowanie skorumpowanego systemu korzystnego dla Moskwy. Poza tym daje przykład, że w krajach byłego ZSRS, nawet w Rosji, żaden układ nie może być wieczny.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane