Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
13.05.2019 11:00

Komunistyczny syf z UAM

Przy okazji wykładu Donalda Tuska na 100-lecie uniwersytetu poznańskiego, zajmującego w światowych rankingach mało chlubne miejsce w przedziale od 801. do 1000., szczyty hipokryzji pobił absolwent tej uczelni Jacek Jaśkowiak, który jako student był aparatczykiem siermiężnej organizacji partnerskiej sowieckiego Komsomołu – Związku Młodzieży Wiejskiej. Ogłosił on, że za komuny UAM stanowił „ostoję niezależności”. O, a kiedy to?

Za rektora Benona Miśkiewicza, w PZPR od 1949 r., członka władz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, którego Jaruzel zrobił ministrem szkolnictwa wyższego? Za Jacka Fisiaka, w PZPR od 1966 r., który po zasługach z Marca 1968 robił czystki za Jaruzela i w nagrodę został ministrem edukacji? Za Alfonsa Klafkowskiego, członka Rady Państwa oraz władz TPPR i PRON? Za Czesława Łuczaka z kwartalnika KC PZPR „Z Pola Walki”? Na UAM pracowali wspaniali naukowcy, ale oni w stanie wojennym witali rok akademicki na mszach ojca Honoriusza Kowalczyka, który za ich odprawianie zapłacił śmiertelnym wypadkiem na szosie między Gnieznem a Inowrocławiem. Nie mam wątpliwości, że gdyby żył rektor Łuczak, kwartalnik „Z Pola Walki” wydrukowałby przemówienie Tuska na czołówce.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej