Tym bardziej, że wszystko dzieje się przed wyborami. Gdy koktajl ów wybuchł, niczym wynalazek z butelki z benzyną nazywany „koktajlem Mołotowa” – nie tylko „rozpalił” debatę wokół sprawy, ale jeszcze ciemnym dymem zatruł Koalicji Obywatelskiej dobry humor w czasie przedelekcyjnym. Trzeba było szybko znaleźć sposób, polegający na odwróceniu uwagi i zastosowaniu klasycznego manewru – „ale to wina PiS”. Próby obarczenia prokuratora Janeczka kwestią zarzutów dla żołnierzy, co prawda zostały i przez niego samego i przez media oraz polityków prawicy szybko obnażone – jako manipulacje, ale cóż z tego? Co z tego, że działamy od miesięcy na tym samym paliwie pod nazwą „wina PiS”, nawet w najbardziej absurdalnych sprawach, jeśli to paliwo działa i napędza?.
Butelki z benzyną rzucane na sowieckie czołgi nazwali Finowie „koktajlem Mołotowa”. Miał to być rodzaj żartu – odpowiedź na buńczuczne zapowiedzi komisarza Mołotowa, który miał stwierdzić, że 18 grudnia 1939 roku, czyli w dzień urodzin Stalina, wypije na jego cześć koktajl w Helsinkach. W zamyśle Finów miał się więc sam udławić płonącym koktajlem. Marzenia komisarza były weryfikowane fińską butelką z benzyną.
Sprawa granicy i buńczuczne początkowo zapowiedzi polityków rządzącej koalicji o budowaniu struktury bezpieczeństwa dla Polski wyglądają właśnie tak, jak zapowiedzi Mołotowa o koktajlu w Helsinkach. Są bredniami Münchhausenów dla łatwowiernych kucharek. Obawiam się, że owe mitomańskie zapędy zostaną rozbite na drobiazgi nie tylko przez takie wydarzenia, jak te na granicy z Białorusią, ale także – a może przede wszystkim – przez fakty związane z paktem imigracyjnym i z tym, co czeka Polskę i Polaków już niedługo: zalew przybyszów z innych kontynentów. Kończy się czas mamienia nas własną wizją „cudownych Helsinek”, koktajli z komisarzami i szczęśliwości w Europie zarządzanej przez Niemcy i Francję. Bo nadejdzie prosta, zwykła, brutalna rzeczywistość – ona zawsze przemawia najlepiej. Czy wówczas spadną łuski z oczu miłośników Donalda Tuska? Wątpię. Będą w niego ślepo i miłośnie zapatrzeni, pójdą za nim wszędzie tam, gdzie im wskaże: czy to do Helsinek, czy nad cudowne klify, gdzie żyją, żerują i śnią o złotych łanach pszenicy stada szczęśliwych lemingów.