Kibice Andory mogliby bez wahania przyznać delikwentowi nagrodę Darwina za głupi faul i wykluczenie. To, co musi niepokoić, to z pewnością kiepska postawa defensywy. Niezależnie od „potęgi” rywala każdy strzela nam bramkę. Niewiele zaryzykuję stwierdzeniem, że gdyby przeciwko kadrze wystąpiła drużyna szkolnych dzieci, Wojciech Szczęsny i tak wyciągałby piłkę z siatki. Z Węgrami Polska musi postawić kropkę nad i, zdobywając nie tylko 3 pkt, lecz także rozstawienie w barażach. A już w decydujących meczach o awans do Kataru Biało-Czerwoni powinni zdecydowanie poprawić grę, jeśli chcą wystąpić na mundialu.
Każdy strzela nam gola
Piłkarska reprezentacja pod wodzą Paulo Sousy wygrała 4:1 z Andorą. Korki od szampana nie strzelały, bo była to tylko formalność. Już w 15. sekundzie za atak na Kamila Glika wyleciał z boiska piłkarz gospodarzy.