Coś jak na Krakowskim Przedmieściu w 2010 r., tyle że teraz w wersji śmichów-chichów odmóżdżonej hołoty z godziny śmierci papieża, 21:37. Jesteśmy źli, jest super, kryjcie się przed nami! Problem w tym, że na widok kibola rezon owych bluzgaczy szybko zmienia się w zatrwożony szept. Im który leming więcej naczytał się głupot „Wyborczej” o krwiożerczych kibolach, tym szybciej skłonny jest rzucić się do histerycznej ucieczki, tak jak w czasie strajku kobiet pod poznańską katedrą, gdzie nagle uciekać zaczął cały tłum, co jeszcze poprzedniego dnia demolował pomnik Jana Pawła II. Mimo że wśród kibiców dominował nastrój: przecież nie będziemy ich bić, to nie jest żaden sparingpartner. Tym razem znowu transparenty o naszym papieżu zawisły na stadionach w całej Polsce. A najbardziej genialne, bo najkrótsze hasło wymyślili kibice Jagiellonii Białystok: „JPII święty, TVN przeklęty!”. Każdy dzieciak na dzielnicy to wie. Wszystko jasne.