Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Katarzyna Gójska,
17.10.2022 21:55

Jak za Tuska prześladowano noblistę

Rządzona przez Tuska Polska podała Łukaszence Alesia Bialackiego na tacy, pomagając zrobić oszusta z tego niezwykle dzielnego człowieka.

Aleś Bialacki to jeden z tegorocznych laureatów Pokojowej Nagrody Nobla. Lider białoruskiej organizacji Wiosna jest dziś więziony przez reżim kołchozowego pomagiera Putina, Łukaszenkę. Warto jednak wspomnieć historię innego aresztowania tego jakże zasłużonego człowieka. W czasach rządów Tuska, wówczas gdy dyplomacją Rzeczypospolitej zarządzał dzisiejszy gwiazdor mediów Kremla, przez rząd Stanów Zjednoczonych nazywany „funkcją rosyjskiej dezinformacji”, czyli Radosław Sikorski, instytucje naszego państwa współdziałały z władzami w Mińsku, by z Bialackiego zrobić oszusta gospodarczego. Strona polska przekazała ludziom Alaksandra Łukaszenki pełne informacje dotyczące wsparcia finansowego, jakie lider opozycyjnej Wiosny otrzymywał na swą prodemokratyczną i wolnościową działalność, dokładnie tę, za którą właśnie nagrodzono go Noblem. I choć dla każdego było jasne, co oznacza przekazanie reżimowym służbom danych dotyczących rozliczeń Bialackiego na terenie RP (na Białorusi z oczywistych powodów nie mógł ich prowadzić), wszystkie one trafiły do Mińska. A dzisiejszy laureat nagrody pokojowej został aresztowany i skazany za malwersacje. Rządzona przez Tuska Polska podała go Łukaszence na tacy, pomagając zrobić oszusta z tego niezwykle dzielnego człowieka. Dlaczego wspominam o tamtej sprawie w kontekście pana zwanego „funkcją rosyjskiej dezinformacji”? Tak się składa, że dokładnie w tym samym czasie ówczesny szef polskiej dyplomacji, mający zapewne pełne błogosławieństwo swojego przełożonego – „człowieka Moskwy w Warszawie”, rozpoczął grę mającą ocieplić relacje między Warszawą a Mińskiem. I dziwnym trafem wówczas białoruska prokuratura dostała od polskich instytucji materiały pozwalające wedle reżimowego prawa bez kombinowania wsadzić do ciupy jednego z głównych opozycjonistów wobec mińskiego satrapy.

Mniej więcej w tym samym czasie kierowany przez Sikorskiego MSZ rozpoczął podjazdową walkę ze Związkiem Polaków na Białorusi. Chodziło o spacyfikowanie tej wyjątkowej organizacji polskiej, będącej powodem do niepokoju na szczytach władzy białoruskiej junty. Wedle informacji, które wówczas przekazywali czołowi działacze ZPB, wysłannicy Sikorskiego mieli wprost komunikować ludziom Łukaszenki, iż Angelika Borys (dziś w areszcie domowym, po wielu miesiącach ciężkiego więzienia) jest problemem także z perspektywy rządu w Warszawie. A ówczesny wspólny plan przedstawicieli Tuska i Łukaszenki miał prowadzić do połączenia niezależnego od Mińska Związku Polaków na Białorusi z jego reżimowym odpowiednikiem złożonym w ogromnej mierze z funkcjonariuszy milicji. Taka fuzja byłaby oczywiście końcem autentycznej ZPB i oznaczałaby unicestwienie ostatniej dużej i niezależnej organizacji prodemokratycznej na Białorusi oraz pacyfikację polskiej mniejszości. Jak widać, duet Tusk–Sikorski może poszczycić się zasługami nie tylko dla Federacji Rosyjskiej, lecz także dla całego ZBiR-u. 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane