Nie można jednak narzucać takiego punktu widzenia wszystkim odbiorcom słów pani Traczyk-Stawskiej. Tym bardziej że zabiera głos w sprawach publicznych, bardzo zdecydowanie opowiadając się po jednej stronie sporu politycznego – niestety drugą bezpardonowo obrażając, zarzucając w „Newsweeku” absurdalne „zbrodnie” Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak choćby udział prezesa PiS w katastrofie smoleńskiej. Zamiast słów merytorycznej krytyki pod adresem rządzących była harcerka Szarych Szeregów wybrała włączenie się do polskiej wojenki na cepy, ku uciesze przebranżowionego rockmana Zbigniewa Hołdysa. A skoro tak, to nie można oczekiwać, że wszyscy będą milczeć ze względu na jej zasługi.