Wcześniej prokurator odmówił wszczęcia śledztwa mimo ewidentnych dowodów przekazanych przez SKW, kierowanej wówczas przez Piotra Bączka. Podkreślę: były nielegalne działania, także wątpliwe awanse prawdopodobnie w nagrodę za ich podjęcie. Zapoznałem się z tymi materiałami, lecz nie mogę o nich pisać, bo są „ściśle tajne”, a ich ujawnienie zagrożone jest sankcją karną. Złożyłem więc zażalenie na decyzję do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, a ten przyklepał decyzję prokuratury. Tyle zostało z zapowiedzi rozliczeń.
Inwigilowali i pozostaną bezkarni
Miały być rozliczenia funkcjonariuszy nielegalnie inwigilujących dziennikarzy za rządów PO-PSL. To, że to była bujda, przekonałem się na własnej skórze. Wojskowa prokuratura i sąd wojskowy nie pozwolili rozliczyć funkcjonariuszy, którzy nielegalnie inwigilowali mnie po ujawnieniu afery taśmowej.