Sprawa wygląda na element czarnego PR u prowadzonego na zlecenie kogoś, komu ów prezes pokrzyżował plany lub może stać się zagrożeniem, bo jego nazwisko wymieniane jest w kontekście objęcia ważnych stanowisk w państwie. Ze względu na strategiczne znaczenie lotniska sprawą powinna się zająć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Cała operacja jest szyta grubymi nićmi, jakby na jej przeprowadzenie wpadli byli esbecy, którzy do dziś mają wpływy w sektorze lotniczym.