Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Tomasz Łysiak
25.07.2025 21:22

Instytutu Pileckiego niszczenie

Nie da się spokojnie patrzeć na to, co robi Instytut Pileckiego pod wodzą nowego szefa, prof. Krzysztofa Ruchniewicza.

Nie da się spokojnie patrzeć na to, co robi Instytut Pileckiego pod wodzą nowego szefa, prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Instytucja, która stała się, za czasów szefowania jej przez Magdalenę Gawin, jednym z ważniejszych w kraju ośrodków prowadzenia polityki historycznej, edukacyjnej czy tożsamościowej, obecnie już nie tylko stoi na krawędzi, lecz także powoduje chaos i oburzenie wielu Polaków. Likwidacja takich projektów jak „Zawołani po imieniu”, zespołu zajmującego się medalami Virtus et Fraternitas – nagrodami dla Sprawiedliwych Ukraińców ratujących Polaków w czasie ludobójstwa wołyńskiego, czy wreszcie centrum im. Rafała Lemkina to skandale, z których każdy powinien być wstrząsający nie tylko dla opinii publicznej, lecz także dla elity politycznej i rządzących. A już wpisy na X i FB o obławie augustowskiej przekraczają wszelkie normy i granice. „Porucznik Maksymilian Sznepf dowodził jednostką ludowego WP o wielkości 110–160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu – brzmiał wpis, w którym pani rzecznik wyjaśniała także: – W Obławę zaangażowanych było 45 000 żołnierzy, udział jednostki Schnepfa stanowi jedynie 2 promile tych sił”.  

Zastanawiające – dlaczego Instytut Pileckiego pisze o Maksymilianie Sznepfie? Skąd akurat ten wpis? Dla każdego to rzecz oczywista – przez związek rodzinny z pewną dziennikarką i pewnym ambasadorem. A całość sformułowana w skandaliczny, wybielający sprawców sposób oraz przy wykorzystaniu typowych dla czasów komunistycznych eufemizmów w stylu „nigdy nie wrócili do domu”. Tu już nawet żadne dymisje, choćby i szefów Instytutu, nie pomogą – bo nie chodzi o nowe szefostwo, lecz o to, kto je powołał i dlaczego właśnie takie? I jeśli ktoś gada, że ci, którzy utyskują, że w Polsce obecnie jest realizowana proniemiecka polityka historyczna, to prawicowi „wariaci”, to radzę temu komuś pokazać i opowiedzieć o tym, co wyczynia Instytut Pileckiego pod nowym, „uśmiechniętym” kierownictwem. Tego się nie da obronić.

Reklama