Jeżeli Kaczyński powinien już za coś przeprosić, to za błąd leksykalno-stylistyczny zwany pleonazmem (masło-maślane), gdyż cechą immanentną hołoty jest właśnie chamstwo.
Hołota to w języku polskim grupa osób zachowująca się chamsko. Czyli o jednym chamie pośle powiemy „cham” lub „zwykły cham”, a zgromadzenie chamów to hołota. Pytanie, czy o grupie posłów, o których pewnie myślał Kaczyński, można powiedzieć, że są chamami (hołotą)? Przepraszam, ale nie da się stwierdzić nic innego, a jest to i tak określenie delikatne. Jeżeli ktoś przez całe przemówienie premiera, w obecności prezydenta, krzyczy, obraża wyborców i polityków, to jak takie zachowanie określić? „Kulturalny inaczej”, „delikatny jak papier ścierny”, „wychowany w oborze”? – tu bym uważał, by nie dokuczać bardzo pożytecznym mieszkańcom tego typu domostw. Należy jeszcze dodać – co jest tajemnicą poliszynela – iż część posłów zachowuje się tak pod wpływem środków zmieniających zachowanie człowieka. I przy tym, co oni biorą, alkohol jest używką konserwatywną. Pamiętam, jak Leszek Miller powiedział kiedyś o swoich kolegach z lewicy – niektórzy z nich są teraz blisko PO – „zaćpana hołota”. Potem dumnie sami tak mówili o sobie na partyjnym kongresie: „Witam zaćpaną hołotę”. Otóż mamy wolność słowa i generalnie poza sytuacjami, w których jakaś instytucja w ramach swojego funkcjonowania ogranicza ekspresję, każdy ma prawo być chamem. Ale świętym prawem wszystkich pozostałych jest tak go właśnie nazywać. Posłowie PO zachowują się w wielu sytuacjach po chamsku. Wystarczy włączyć w Sejmie głośniki i kamerę, posłuchać i pooglądać. Obrażanie kobiet, przewracanie na ziemię swoich kolegów, głupawe okrzyki na sali plenarnej, grzebanie w cudzych rzeczach – to tam norma. Dlaczego mamy udawać, że tego nie widzimy?
Oczywiście są politycy, którzy uważają, że są ponad jakimikolwiek ocenami. Pani posłanka Izabela Leszczyna uznała swoją koleżankę Małgorzatę Kidawę-Błońską za „perłę rzuconą przed wieprze”. Z kontekstu wynikało, że wieprze to wyborcy PO. Żeby nie pozostawiać wątpliwości, dopowiedziała, iż Kidawa-Błońska była za uczciwa jak na te wybory.
Martwiłem się, czy PO znajdzie kogoś mniej uczciwego. Wybrali Rafała Trzaskowskiego – da radę. Zaczął od gróźb wobec dziennikarzy, by chwilę później przedstawić się jako zwolennik programu 500 plus i duchowy uczeń Lecha Kaczyńskiego. Leszczyna powinna być zadowolona. Gość kłamie jak wyuczony. Nie wiem, jak tam jej „wieprze” na to zareagują, ale ja – choć nie popieram PO – nie będę obrażał ich wyborców. Wystarczy mi jakże słuszne określenie zachowania ich niektórych reprezentantów, ale tu Miller był bardziej precyzyjny: „zaćpana hołota” pasuje idealnie. Chłopak z Żyrardowa zaprawiony od młodości w pracy w partyjnym aktywie zawsze ma w takich określeniach przewagę nad chłopakiem z Żoliborza wychowanym na literaturze pięknej.