Przypomniał mi się ten wierszyk, gdy czytałem artykuły Pawła Rubcowa vel Pabla Gonzaleza z 2020 r. Jak pisał, Smoleńsk został więcej niż wyjaśniony, a Lech Kaczyński wywierał naciski na pilotów. PO jest partią proeuropejską, a prezydentura Rafała Trzaskowskiego byłaby dla Polski korzystna. Szkodliwe są za to wpływy Kościoła. I tu naszła mnie refleksja, że jesteśmy w stanie paraliżu, w którym nikt nie wymieni gadających podobne słowa Tuska, Sikorskiego i Trzaskowskiego na Andrzeja Poczobuta. No to dlaczego Rubcow, witany teraz na lotnisku przez Putina, nie miałby przyjechać do Polski PO na wycieczkę? Może jako jakiś popkulturowy bohater, wylansowany przez neo-TVP na nowego Johna Lennona? Napisany przeze mnie w czasach happeningów Naszości wierszyk, że „Hitler z gitarą byłby Che Guevarą”, znalazłby po raz kolejny potwierdzenie.
Hitler z gitarą byłby Che Guevarą
„Pomieniali chuligana na Luisa Corvalana. Gdie najdiom my taku blad, cztoby Lońku pomieniat?” – głosiła moskiewska czastuszka z 1976 r., gdy Rosja wydała Zachodowi chuligana, czyli Władimira Bukowskiego, za chilijskiego komunistę Luisa Corvalana. Zaś Lońka z wierszyka to Breżniew, którego za żadną bladź wymienić się nie dało i który nadal gnębił obywateli.