Ale takich ludzi jest zdecydowana mniejszość. Gdyby PiS zwalczali tylko ci, co na jego władzy tracą, bylibyśmy o losy Polski spokojni. I oni o tym wiedzą, dlatego rozszerzają podziały na wiele dziedzin, tak by jak najwięcej ludzi w jakiejś sprawie znalazło się po ich stronie. A jak się znajdą, zaostrzają podział właśnie w tej sprawie do absurdu. To my zróbmy odwrotnie. Ze znajomymi, co gadają coś na PiS z głupoty, idźmy na piwo. Słuchajmy, jaka sprawa rozpala ich emocje. Próbujmy zrozumieć, przyznać trochę racji. A potem wybierajmy tematy, w których tamci nie mają radykalnego podejścia. Na przykład sądy czy Międzymorze. I tłumaczmy: w tamtej sprawie PiS może nie ma całej racji, ale ma tu, tu i tu. I zaraz okaże się, że przestrzeń dyskusji jest niemała. I po to są wrzaski Tuska o siłach zła, by ją uniemożliwić.