Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Michał Rachoń,
28.01.2018 21:44

Fundamenty kolegów senatora

Senatorowie w tajnym głosowaniu podjęli decyzję o tym, że kolega z ich ław Stanisław Kogut nie będzie mógł być zatrzymany i ewentualnie aresztowany. Sam senator zrzekł się już wcześniej immunitetu, a Senat po zapoznaniu się z dokumentacją zgromadzoną przez prokuraturę uznał większością głosów, że pan senator w tej sprawie będzie potraktowany inaczej niż tysiące innych ludzi, którzy w sprawach o mniejszym kalibrze – często zupełnie niesłusznie – trafiają do aresztów na długie miesiące, czasem lata.

Sprawa podobno prawnie nie jest oczywista. Senator Kogut to człowiek sympatyczny i zasłużony.

Prowadzi godną pochwały działalność charytatywną, co – jak sądzę – mogło wpłynąć na taki, a nie inny wynik głosowania w jego sprawie. Jednak wymiar symboliczny sprawy senatora Koguta niesie ze sobą olbrzymie ryzyko polityczne dla obozu rządzącego. Głosowanie w obronie Stanisława Koguta godzi bowiem w fundament, na którym powstała w 2001 r. partia polityczna Prawo i Sprawiedliwość.

Przypomnijmy – to sukcesy śp. Lecha Kaczyńskiego, pełniącego w rządzie Jerzego Buzka funkcję ministra sprawiedliwości, związane z bezwzględnym zwalczaniem przestępczości, pozwoliły na powołanie ugrupowania, które zmieniło na stałe krajobraz postkomunistycznej Polski. Dało nadzieję na trwałe odejście od systemu, w którym fundamentalnym podziałem społecznym był podział na rządzących (którym wolno więcej) i rządzonych (którym wolno mniej). Lech Kaczyński jako minister sprawiedliwości był pierwszym politykiem, który bezwzględnie zwalczając przestępczość – w tym tę najgroźniejszą, bo zorganizowaną i rozpasaną symbiozą z komunistycznymi specsłużbami – przekonał Polaków, że istnieje droga polityczna do naprawy Rzeczypospolitej, i że tą drogą jest egzekwowanie prawa w celu wymuszania sprawiedliwości. Dotyczyło to również stosowania aresztów tam, gdzie prawdopodobieństwo popełnienia poważnego przestępstwa było wysokie i miało odzwierciedlenie w materiale dowodowym. Tak prowadzona polityka z jednej strony była powodem ataków na późniejszego prezydenta, ale z drugiej przynosiła oczekiwane skutki nie tylko w formie realnego zmniejszania przestępczości i zwiększania poczucia bezpieczeństwa Polaków, ale również pozwalała na wygrywanie kolejnych wyborów – najpierw przez Lecha Kaczyńskiego, a później przez Prawo i Sprawiedliwość, którego honorowym prezesem pozostawał do objęcia urzędu Prezydenta RP. 

Warto o tym pamiętać, wsłuchując się w głosy senatorów, którzy poczuli się władni wejść w rolę sądu i ocenić z pozycji klubowych kolegów pana senatora jakość materiału dowodowego prokuratury jako tak marną, że nie wyrazili zgody na ewentualny areszt. Senatorowie tym samym nie tylko postawili się w roli tych, którym wolno więcej, swoją decyzją pokazali również, że wątpią w przeprowadzaną właśnie reformę sądownictwa, której głównym celem jest spowodowanie, aby wyroki sądów w Polsce były sprawiedliwe. Jeśli więc materiały zebrane przez prokuraturę są słabe – to nie ma chyba wątpliwości, że sąd nie zgodziłby się na wsadzenie do więzienia na ich podstawie kogokolwiek: kierowcy, budowlańca, adwokata, polityka opozycji czy senatora partii rządzącej. Senat, który chwilę wcześniej przyjmował ustawy reformujące polskie sądownictwo, powinien mieć co do tego pewność. Sprawa wygląda paskudnie jeszcze z jednego powodu. Sami senatorowie zręcznie ukryli się bowiem w tej sprawie za parawanem z tajności głosowania, zapewne w przekonaniu, że wyborcy nic nie kumają i nie będą zadawać żadnemu z nich pytań o to, jak każdy z nich głosował w tej sprawie. Te pytania jednak będą padać i każdy z senatorów powinien być przygotowany na to, żeby spojrzeć w oczy swoim wyborcom i powiedzieć, czy przyłożył rękę do tego, że ich kolega z senackiej ławy potraktowany został przez wymiar sprawiedliwości łagodniej niż inni, którzy nie mają szczęścia być senatorami.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE