A może być tak – nie pierwszy raz w jego politycznej karierze – że w sytuacji krytycznej Tusk nie jest zdolny do podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Mówili o tym po cichu jego byli współpracownicy już wiele lat temu. Najprawdopodobniej to też jest przyczyną wielu wizerunkowych i politycznych porażek Platformy. Gdyby chodziło tylko o Sikorskiego i totalniacką opozycję, to właściwie tylko ich problem. Trudno jednak wyobrazić sobie znów Tuska jako premiera Rzeczypospolitej w tak niepewnych czasach. Kto za niego podejmowałby decyzje, gdyby – nie daj Boże – historia znów załomotała kolbami do polskich drzwi? Twitterowy furiat Sikorski? Polityczna niezguła Borys Budka? Grzegorz Schetyna? Małgorzata Kidawa-Błońska? Tomasz Grodzki? Rafał Trzaskowski ze Sławomirem Nitrasem? Nawet liberalne media sarkają, że Platforma nie ma sensownej wizji rządzenia Polską. Ale to samo dotyczy ludzi – to rzeczywiście jest gang Olsena. Z szefem, który już raz uciekł od rządzenia, gdy tak mu było wygodniej.