Duński polityk kończy już swoją karierę, więc nie musi kalkulować. Mówi po prostu, jak uważa i jak jest. Niestety, większość zachodnioeuropejskich elit (zwłaszcza niemieckich i francuskich) reaguje alergicznie albo wręcz z wściekłością na plany budowy stałej bazy USA w Polsce. Jeszcze gorzej zareagowali na zapowiedź wycofania się Stanów Zjednoczonych z „Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu rozbrojeniowego” (INF – Treaty on Intermediate-range Nuclear Forces), którego przecież Rosja i tak nie przestrzega. Twierdzą, że to Stany są zagrożeniem dla bezpieczeństwa, bo prowokują Rosję. To kompletna bzdura. Rosję Putina prowokuje bierność Zachodu, na co dowodów od prawie 20 lat jest aż nadto. Wreszcie ktoś zaczął stawiać jej granice.
Dziwny jest ten świat
„Dla mnie to dziwne, że mamy bazy daleko od Rosji, gdy to właśnie Rosja jest największym zagrożeniem i nie mamy baz w jej pobliżu” – powiedział w rozmowie z publicznym radiem przebywający w Warszawie na międzynarodowym forum do spraw bezpieczeństwa (Warsaw Security Forum) były sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen.