Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech  Mucha
10.05.2024 07:00

Dziś wielki marsz Solidarności

Organizowany dziś w Warszawie przez Solidarność protest pod hasłem „Precz z Zielonym Ładem” to nie tylko sprzeciw wobec ideologicznych, nieprzystających do realiów pomysłów forsowanych przez Unię Europejską. Tysiące Polaków zaprotestują w Warszawie także przeciwko polityce rządu Donalda Tuska, który właśnie w tym dniu postanowił zrekonstruować gabinet.

Trudno nie odnieść wrażenia, że dla koalicji rządzącej trwająca wiosna powoli zmienia się w jesień średniowiecza. Znajduje to odzwierciedlenie w sondażach. Nawet tradycyjnie życzliwy dla rządzących CBOS alarmuje, że przeciwników ekipy zmontowanej przez Donalda Tuska jest więcej niż zwolenników, a większość pytanych jest niezadowolona, że to Tusk stoi na czele rządu. Cóż, gdyby ten sondaż był prowadzony w trzecim roku rządów, można by mówić o naturalnym zmęczeniu władzą. Tymczasem od zaprzysiężenia koalicji 13 grudnia nie minęło nawet pół roku, a mimo to atmosfera wokół Tuska i jego ludzi przypomina schyłkowy okres. 

Zielony Ład będzie ciążył Tuskowi

Nie miejsce, by analizować wszelkie czynniki, które się na to składają. Czytelnicy „Codziennej” znają je zresztą doskonale. Z całkowitą pewnością można jednak założyć, że kwestia Zielonego Ładu jest jedną z głównych. To dlatego w piątek na ulicach Warszawy swoje niezadowolenie wobec unijnych pomysłów zarżnięcia rolnictwa wyrazi według szacunków organizatorów nawet 200 tys. osób – rolników, górników, leśników, ale także zwykłych Polaków, którzy widzą w forsowanych przez Unię Europejską rozwiązaniach zagrożenie. Będzie to kolejna potężna manifestacja antyrządowa i dowód na to, że mylili się ci, którzy przewidywali, że obóz niepodległościowy wytraci paliwo do protestów. Nie przy tej „ekipie”. 

Jak jednak może być inaczej, skoro z innego badania (IPSOS dla More in Common) wynika, że aż 72 proc. pytanych uważa, że Zielony Ład niesie Polsce i Polakom więcej strat niż korzyści? W tej grupie przeważają oczywiście wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, ale warto zaznaczyć, że także 58 proc. wyborców koalicji 13 grudnia nie chce o tym słyszeć. I choć Polacy uważają, że kwestia klimatu jest istotna, to jednocześnie zdają sobie sprawę, że wszystko wygląda na polityczną zasłonę dymną, a nie realną troskę. 

Sprawa wydaje się zresztą oczywista. Jak przekonują organizatorzy dzisiejszego marszu – pracownicza i rolnicza Solidarność – gdyby Zielony Ład wszedł w życie, oznaczałoby to nie tylko uderzenie w rolnictwo, ale także wzrost cen energii i gazu. Gdy dodać do tego wpychane na siłę kwestie, takie jak zeroemisyjność budynków i ogólna niepewność ws. przyszłości przemysłu, jasne staje się, że temat dotyka każdego Polaka. 

Prognozy grozy

Zresztą co tu dużo mówić. W chwili, gdy piszę te słowa, internet jest dosłownie zalewany informacjami o „cennikach grozy”, jakie właśnie docierają do Polaków. Wraz z końcem obowiązywania zamrożonych przez rząd Zjednoczonej Prawicy stawek za energię ceny mogą wzrosnąć nawet o 60 proc. Widmo kolejnych pomysłów skutecznie spędza więc sen z powiek bojących się zadłużenia i kłopotów Polaków, a wielu z nich wyjdzie w piątek na ulice Warszawy lub będzie wspierać protestujących, powtarzając pod nosem (albo i całkiem głośno) hasło: „Precz z Zielonym Ładem”.

Sprawa wydaje się bardzo poważna także dlatego, że jeśli wsłuchać się w głosy płynące nie tylko z usiłującej tonować nastroje strony rządowej, ale także z Brukseli, to wygląda na to, że nie ma mowy o odejściu od realizacji Zielonego Ładu. W takim kontekście można odczytać choćby słowa Jerzego Buzka, byłego premiera i dawnego przewodniczego Parlamentu Europejskiego, który podczas panelu „Surowce krytyczne i transformacja” na XVI Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach przekonywał, że jest już „po zawodach”, że wszystkie kraje Unii zgodziły się na Zielony Ład i jeśli cokolwiek jest możliwe, to ewentualnie drobne korekty. 

– Ci, którzy dzisiaj proponują negowanie Zielonego Ładu, sami się na to zgadzali i ten Ład de facto definiowali. Niewątpliwie nie mamy innego wyjścia jak realizacja tego programu, ale równocześnie musimy zapewnić pewność działania gospodarce europejskiej – mówił Buzek. – Niezależnie od tego, że musimy realizować Zielony Ład, potrzebujemy w pierwszej kolejności dobrej gospodarki i trzeba robić wszystko, żeby była bezpieczna, niezależna – i dotyczy to także zbrojeń – powiedział.

Rzecz to trudna do pogodzenia, niczym w powiedzonku o posiadaniu i zjedzeniu ciastka, jednak tego typu argumentacja jest powszechna w całej Europie, gdzie – podobnie jak w Polsce – trwają protesty przeciwko proponowanym rozwiązaniom, mającym zapewnić Europie mityczną „zeroemisyjność do roku 2050”. Zresztą wystarczy otworzyć „Gazetę Wyborczą”, by przekonać się, jak kształtuje się myślenie zwolenników twardego Zielonego Ładu. 

– Unijne cele klimatyczne można i trzeba już realizować niezależnie od czysto politycznych założeń Zielonego Ładu, bo wynikają one bezpośrednio z przyjętego w 2021 r. rozporządzenia: europejskiego prawa o klimacie – przekonywał kilka dni temu Wojciech Kukuła, starszy prawnik w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Mówi tak, jak gdyby od 2021 r. nic w Europie się nie zmieniło, nie wybuchła wojna, nie zerwały się łańcuchy dostaw, a kwestia bezpieczeństwa żywnościowego nie przestała być jedynie retorycznym chwytem używanym w specjalistycznych dyskusjach. 

Nie ma wątpliwości, że Zielony Ład będzie – obok innych tematów obecnych w debacie publicznej – tym, który zdominuje dyskusję. Marsz Solidarności będzie na pewno momentem przełomowym. I choć daleko do tego, by spełniły się słowa europosła Dominika Tarczyńskiego, który pod koniec kwietnia oświadczył w Parlamencie Europejskim Ursuli von der Leyen: „To szaleństwo związane z Zielonym Ładem, pani przewodnicząca, zostanie powstrzymane. A wasze uśmiechy i dobry humor nie zmienią faktu, że konserwatyści sprawią, że Europa znów będzie wielka”, to można mieć pewność, że Rubikon został przekroczony. Tak więc jeśli obecna wiosna jest dla rządzących jesienią średniowiecza, to dla rolników i przeciwników szaleńczych rozwiązań proponowanych przez Unię Europejską może stać się prawdziwą wiosną ludów.

Protest rolników

Piątkowe protesty rozpoczynają się punktualnie o godz. 12 i potrwają aż do godz. 22. Oprócz manifestacji sprzeciwu związkowcy z Solidarności chcą przekazać przedstawicielowi Komisji Europejskiej petycję, w której poruszono m.in. kwestię odejścia od Zielonego Ładu. Kopia tego dokumentu ma także trafić do rąk marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Z tym ostatnim może być problem, bo Hołownia zdecydował o przesunięciu dzisiejszego posiedzenia Sejmu na inny termin. Wydźwięk tej decyzji jest jednoznaczny – rządzący obawiają się konfrontacji z protestującymi. 

Cóż, raczej nie poprawi to notowań rządu, który za jeden ze swoich sukcesów uznał zlikwidowanie (na pewno znów obecnych) barierek wokół Sejmu. Nie pomoże w tym zapewne także planowana na dziś rekonstrukcja rządu, która, jeśli jest na coś dowodem, to na pogłębiający się kryzys koalicji 13 grudnia. 

Symboliczny jest również fakt, że odchodzący ministrowie to właśnie ci, którzy ponad służbę w polskim parlamencie przedkładają brukselskie apanaże i unijny immunitet. To ostatnie wydaje się nawet ważniejsze, szczególnie w przypadku odpowiedzialnego za atak na media publiczne ministra Bartłomieja Sienkiewicza czy kierującego policją podczas poprzedniego protestu przeciwko Zielonemu Ładowi Marcina Kierwińskiego.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej