Tajemnice sędziego, agenta Łukaszenki » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Dziady 2022

W tym roku Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny obchodzimy w szczególnych okolicznościach. Śmierć, nagła, brutalnie zadana śmierć, nie jest już czymś tak abstrakcyjnym jak kiedyś. Jest codziennością u naszych granic, jej widmo również nam zajrzało w oczy, bo nie wiadomo, co byłoby, gdyby Rosjanie w trzy dni wzięli Ukrainę, jak planowali. Zmusza nas to do nowego spojrzenia na życie i śmierć, ale także naszą tradycję.

To jedno z najbardziej polskich świąt obchodzić będziemy w tym roku z uchodźcami z Ukrainy. Oni też będą wspominać swoich zmarłych. Owszem, kalendarz prawosławny ma przesunięcie wobec kalendarza chrześcijaństwa zachodniego, ale Ukraińcy mają w zwyczaju łączyć święta katolickie z prawosławnymi.

Święci naszych czasów

W 2022 r. rozlało się straszliwe zło, o którym, wydaje się, w wygodnym i bezpiecznym współczesnym świecie zdążyliśmy zapomnieć. Nawet epidemia koronawirusa nie wpłynęła na postrzeganie śmierci przez współczesnego człowieka. Ale wojna na Ukrainie już tak. Przede wszystkim oczywiście na Ukraińców, ale w dobie nowych mediów, błyskawicznego przepływu informacji, globalizacji również na świat zachodni. Ludzie znowu przyjęli do wiadomości, że śmierć jest częścią życia, nie musi być końcem wszystkiego, i są rzeczy, za które warto oddać życie. Po tym, jak rozlało się owo straszliwe zło, rozlało się jeszcze więcej dobra. Szczerze mówiąc, nie podejrzewałem, że we współczesnym świecie jest aż tyle zła, ale też nie podejrzewałem, że jest aż tyle dobra. I to wśród ludzi i środowisk, które o to trudno było podejrzewać.

Zwykli ludzie na Ukrainie poszli ryzykować swoje życie, dla obrony słabszych, ojczyzny, wolności, bliskich, i obiektywnie rzecz biorąc, dla naszej cywilizacji, dla człowieczeństwa jako takiego. Wielu z nich straciło życie i zdrowie. Wielu zwykłych ludzi z wielu krajów świata, młodych, starych, kobiety, mężczyźni, Kościoły i inne wspólnoty religijne, instytucje świeckie, ludzie o różnym światopoglądzie, rzucili się też pomagać na wszelkie możliwe sposoby. Dostarczając pomoc humanitarną, pomagając uchodźcom, udostępniając swoje mieszkania i domy, zgłaszając się na ochotnika do legionów międzynarodowych armii ukraińskiej, do pomocy medycznej, do straży pożarnej, zbierając pieniądze dla cywilów i wojska itd. To święci naszych czasów, święci Anno Domini 2022. A wszyscy ci pomordowani przez raszystów niewinni ludzie, w tym duchowni albo dzieci, to męczennicy naszych czasów. Dostąpią zbawienia przez chrzest krwi. Wielu z nich nie zostanie nigdy odnalezionych i zidentyfikowanych, ale Bóg ich zna, zna ich imiona.

Narody chrześcijańskie

Polacy udowodnili, że są narodem prawdziwie chrześcijańskim w podstawowym tego słowa znaczeniu – miłości bliźniego swego, pomocy w niesieniu krzyża, pomagania w potrzebie, wzajemnego niesienia brzemion swych. Wszystkie te opowieści o złych, nienawistnych, zamkniętych, ksenofobicznych Polakach okazały się totalną bzdurą, może nawet propagandową operacją specjalną.

Zresztą wiele innych narodów też okazało się bardzo chrześcijańskimi, choć być może wrażenie było inne, bo u nich są opustoszałe kościoły. Wiara to jednak, jak się okazuje, nie tylko kwestie formalne, lecz także czyny, konkretne uczynki miłosierdzia, to, jak ludzie zachowują się w godzinie próby. Może więc nie jest tak źle z chrześcijaństwem w świecie zachodnim, tylko po prostu jest z różnych powodów, czasem głupich, czasem z nieporozumienia, ukryte pod jakąś skorupą.

Chrześcijaństwo to miłość i wolność przede wszystkim, a nie żadna ideologia. To, do czego prowadzi traktowanie go jako ideologii, widać po Rosji, która uczyniła z chrześcijaństwa narzędzie w służbie państwa i jego podłości. Satanizm w chrześcijańskim kostiumie. Coś obrzydliwego. Skompromitowali się też różni zachodni „ortodoksi” i „konserwatyści”, którzy w zasadzie poparli Putina. Również dlatego, że potraktowali chrześcijaństwo jako ideologię, i to jeszcze antyzachodnią i antywolnościową. Na szczęście, Polski to generalnie nie dotyczy.

„Dziady” odczytane na nowo

Wszystkich Świętych i Zaduszki są też w Polsce ściśle związane z dawnymi Kresami Rzeczypospolitej. Wiele tradycji przyszło do nas właśnie ze wschodu. W ten dzień jak co roku wspominamy szczególnie naszych przodków na kresowych cmentarzach, naszych bohaterów. W tym roku szczególnie, gdy ruski mir niszczy na Ukrainie groby polskich żołnierzy, wymazuje ślady polskości, bombarduje cmentarze, jak cmentarz katyński w Charkowie. To, że moskiewski antychryst walczy ze zmarłymi, to dowód na to, że zmarli… żyją, pamięć o nich i świętych obcowanie też wpływa na losy żywych.

Wszystkich Świętych przypomina też o naszych romantycznych wieszczach, zwłaszcza o „Dziadach” Adama Mickiewicza. Przez 200 lat polska literatura romantyczna (i nie tylko polska, przecież ukraińska też) uchodziła na świecie za niezrozumiałą, hermetyczną. Sami Polacy nierzadko ją krytykowali, że jest oderwana od rzeczywistości, skupiona za bardzo na polskim losie, jego mesjanizmie, partykularna, a nie uniwersalna. Wielu, nawet literaturoznawców, drażniła symbolika Mickiewicza czy Słowackiego.

Dziś, jestem przekonany, sytuacja jest taka, że nawet gdyby zachodnioeuropejski czy amerykański w miarę wyrobiony czytelnik zajrzał choćby właśnie do „Dziadów”, „Kordiana” czy „Nie-boskiej komedii” (dziejących się na dzisiejszych Ukrainie, Litwie i Białorusi), uderzyłaby go aktualność i wizjonerstwo tych utworów. Dobrze zrozumiałby fragmenty o carze Rosji, papieżu, milczeniu Zachodu, cierpieniu i walce narodu Rzeczypospolitej o wolność. Bo dzisiaj czas znowu na polski romantyzm spojrzeć szerzej.

Zwycięstwo narodów Rzeczypospolitej

Przecież Adam Mickiewicz czy Juliusz Słowacki nie widzieli Polski jako Polski dzisiejszej, samego narodu polskiego. Dla nich ojczyzna, cały naród, to była cała Rzeczpospolita. Pisali więc o jej narodzie politycznym, na który składali się Polacy, Litwini (historyczna Litwa to też Białoruś), Ukraińcy, Żydzi... Nie przez przypadek Słowacki zresztą poświęcił jeden ze swoich dramatów ukraińskiemu bohaterowi narodowemu hetmanowi Mazepie, a Mickiewicz pisał „Litwo, ojczyzno moja…”. Niby o tym wiedzieliśmy, ale nie bardzo to przed 2022 r. czuliśmy.

Jak wiadomo, w „Dziadach” jest wizja ostatecznego zwycięstwa narodów Rzeczypospolitej nad tyranią moskiewską. Kim jest „Czterdzieści i cztery”? Czy to tylko figura literacka, żeby było bardziej efektownie, czy Mickiewicz rzeczywiście miał jakieś przeczucie? Sądzę, że „Czterdzieści i cztery” to bohater zbiorowy właśnie naszych czasów. Ci wszyscy ludzie, którzy teraz są wywyższeni, i których podziwia cały świat. Przede wszystkim Ukraińcy, ale też pomagające im narody sąsiednie. Liderzy, żołnierze, ale i miliony zwykłych ludzi, których nikt nie podejrzewał o bohaterstwo.

Wizja Mickiewicza z „Dziadów” spełnia się na naszych oczach. Dni moskiewskiej tyranii są policzone.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#Gazeta Polska Codziennie

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Marcin Herman
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo