Ale przecież nie tylko dlatego, że to nie problem dobrze wypaść na tle „króla gaf i bigosu”, strażnika interesów beneficjentów z dawnej wojskówki, którego „sukcesy” to zdystansowanie się od USA oraz serwilizm wobec unijnych partnerów. Prezydent Andrzej Duda pomimo (często niesłusznej) krytyki kierowanej w jego stronę przez część własnego obozu udowodnił po wielokroć, że jest politykiem samodzielnym, dla którego pojęcie racji stanu i wizja polityki jako długofalowego procesu jest nadrzędnym wyznacznikiem w działaniu. Świadczy o tym wiele pokoleniowych inicjatyw – by wspomnieć tylko projekt Trójmorza. Jeśli tylko prezydent nie będzie słuchał podszeptów „innych szatanów”, liczących na poróżnienie go z własnym obozem politycznym, może to być kadencja przełomu.
Dwa lata na czwórkę
Mijają dwa lata od zaprzysiężenia Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta RP. Ocena tej kadencji musi się dokonywać przez porównanie z poprzednikiem. Nie będzie więc zaskoczeniem, że po katastrofalnej kadencji Bronisława Komorowskiego ocena dwulatki Andrzeja Dudy musi wypadać pozytywnie – na szkolną czwórkę.