Zobaczycie, jak panu prezydentowi rura zmięknie, kiedy się okaże, że jego patron i jego partia są w opozycji, są słabi, są rozliczani”. Otóż to jest czytelna zapowiedź: jeśli wygramy, czekają was do roku 2025 dwa lata nieustannych awantur z prezydentem, powtórka z czasów, gdy Tusk odbierał rządowy samolot prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, co skończyło się tak, jak się skończyło. Wydaje się, że te słowa to największy błąd Tuska w obecnej kampanii, bo akurat w tej sprawie opłacałoby mu się siedzieć cicho i nie przypominać, jak było. Tym bardziej że w tamtych awanturach to Lech Kaczyński bezdyskusyjnie miał rację. No więc to trochę tak, jakby Tusk kazał puścić „Reset” w TVN. Również dla części elektoratu opozycji wizja dwuletniego koszmaru na szczytach władzy może być zniechęcająca do głosowania na partię polityka, który jest jego gwarancją.