Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Targalski,
06.08.2017 20:40

Dlaczego fajtłapy są górą?

Obserwując Polaków wyżywających się w gadaniu i wymyślaniu, co powinni zrobić inni, zastanawiałem się, ilu ludzi może być aktywnych, a ilu samodzielnych. Dlaczego nawet jak się dokładnie komuś powie, co ma zrobić, trzeba go jeszcze pilnować non stop, żeby wszystkiego nie zepsuł, nie zawalił i nie spieprzył?

Czy w społeczeństwie polskim liczba fajtłap i nieudaczników jest wyższa niż w innych wspólnotach? Amerykańskie badania wykazały, że przeciętnie w każdym społeczeństwie liczba ludzi aktywnych oscyluje maksimum między 2 a 3 proc. Dawałoby to na 35 mln Polaków mieszkających w kraju od 700 tys. do około miliona osób. Aktywność, najwyższa w momentach kryzysowych, nie oznacza jeszcze skuteczności czy niezależności. Czy w Polsce zatem we wszystkich formach działalności społecznej i politycznej aktywnie uczestniczy 700 tys. osób? Bardzo wątpię. Osoby samodzielne stanowią około 10 proc. społeczeństwa. Na odsetek ludzi aktywnych i samodzielnych ma wpływ system, w którym żyją. W USA ludzie obdarzeni takimi cechami zyskiwali więcej, stanowili wzorce, a swoje geny łatwiej przekazywali potomstwu. W Rosji na odwrót, tylko niewolnicze natury robiły karierę i szybciej się rozmnażały. W komunizmie ludzie samodzielni byli mordowani lub marginalizowani, nie mieli potomstwa i ich geny zanikały. Podobny efekt spowodowała masowa ucieczka z Polski przed postkomunizmem III RP. Dzieci emigrantów wzbogacą bazę genetyczną krajów osiedlenia. Polska potrzebuje kilku pokoleń, by odbudować swój zasób genetyczny, ale tylko pod warunkiem, że ludzie samodzielni i aktywni nie będą, jak dotąd, traktowani przez państwo jak wróg publiczny numer 1, największe zagrożenie dla aparatu rządzących nieudaczników.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej