Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz  Teluk,
02.03.2022 21:36

Czy zdążymy przed wojną

Ukraina jest preludium do odbudowy stanu posiadania Rosji z czasów ZSRS. Kolejnymi krajami, które znajdują się na celowniku Moskwy, są Kazachstan i państwa bałtyckie. Jednak na przeszkodzie sterowania Europą przez Rosję zawsze stała Polska.

Strategicznie Moskwa realizuje plan odbudowy Związku Sowieckiego. Interwencja wojskowa w Kazachstanie z początku roku, z udziałem Białorusi, pokazała, że Kreml jest zdeterminowany, aby ponownie wchłonąć to ważne azjatyckie państwo. Rosję i Kazachstan łączy umowa wojskowa. Kolejne na liście mogą być Kirgistan, Uzbekistan i Turkmenistan. Nas jednak interesuje to, co w Europie.

Czas na obronę ojczyzny

Ustawa o obronie ojczyzny to krok we właściwym kierunku. Przewiduje ona rozbudowę i modernizację armii, która może okazać się istotnym elementem bezpieczeństwa narodowego w najbliższych latach. Kluczem jest zwiększenie nakładów obronnych w stosunku do PKB oraz wdrożenie nowoczesnych form kooperacji i finansowania armii, np. leasingu.

Bardzo ważnym elementem jest zwiększenie liczebności wojska, a tego nie da się osiągnąć bez zwiększenia nakładów na obronność. Inwestycje w armię mają szybciej, bo już za 4 lata, osiągnąć poziom 2,5 proc. PKB. Wydatki majątkowe na broń czy infrastrukturę będą obejmować co najmniej 1/5 tej kwoty. Powstanie Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych zasilany ze środków Wojska Polskiego, zysków NBP czy obligacji Banku Gospodarstwa Krajowego. Docelowa liczebność armii ma wzrosnąć do 300 tys., w tym 50 tys. ochotników Wojsk Obrony Terytorialnej. Pobór do armii ma być dobrowolny. Rekrutacja będzie obejmowała miesięczne szkolenie i 11-miesięczną służbę. Po tym czasie rekrut zadecyduje, czy chce zostać żołnierzem Wojska Polskiego. Wzmocnione mają być także kontrola i dyscyplina.

Zupełnie inną wizję modernizacji WP postulują eksperci skupieni wokół think tanku Strategy and Future. Marek Budzisz i Jacek Bartosiak uważają, że zamiast dużej liczebnie armii konieczne jest skupienie się na elementach, które budują przewagę w warunkach nowoczesnego konfliktu: walki informacyjnej i cybernetycznej, szybkiego rozpoznania, wywiadu i służb specjalnych oraz silnych punktowych uderzeń osłabiających wroga. Właśnie taką wojnę prowadzi obecnie Rosja. Polska może się jej przeciwstawić, dysponując odpowiednią siecią radarową, obroną przeciwrakietową, bezzałogowcami oraz sprawnymi siłami specjalnymi.

Obecne przygotowanie naszego wojska do tych zadań jest przeciętne, ale są przesłanki do optymizmu. Spora część uzbrojenia jest co prawda przestarzała, jednak jego elementy są stale modernizowane, a nowe zamówienia w krajach NATO powodują, że nasza zdolność do samoobrony stale wzrasta.

Stan uzbrojenia

Do Polski trafią w tym roku pierwsze czołgi typu Abrams. Docelowo ma być ich 250, a to jeden z najnowocześniejszych sprzętów na świecie. Wydamy na nie 23 mld zł, a pierwsza partia 28 maszyn trafi do nas już niebawem. Amerykanie dostarczą nam także 300 wozów opancerzonych. Złożone zostało zamówienie na najnowsze samoloty F-35, ale będą one gotowe dopiero w 2026 r. Czy to nie będzie zbyt późno?

Polska pracuje nad własnymi systemami obrony przeciwlotniczej Narew. W tym roku dotrą do nas także pierwsze elementy amerykańskiego systemu Patriot. Dwie baterie zostaną przetestowane i zamontowane w okolicach Sochaczewa. W tym roku wzmocnią się także bataliony czołgowe. Zmodernizowane czołgi T-72 oraz leopardy. W sumie bataliony czołgowe zostaną zasilone ponad 300 nowoczesnymi maszynami. Do przyszłego roku mamy też otrzymać blisko 150 leopardów dostosowanych do specyficznych wymagań naszego wojska. Modernizacja obejmuje dodatkowe opancerzenie wieży, nowe przyrządy celownicze, armatę i system kierowania ogniem. W planach jest także budowa całkiem nowego modelu Wilk, który będzie budowany w Polsce.

Ogólnie Wojsko Polskie posiada już w tej chwili wiele nowoczesnego uzbrojenia, będącego konkurencyjnym na polu walki. Obok wspomnianych leopardów to także armatohaubice Krab, zbudowane wspólnie z koreańskim Samsungiem, systemy dowodzenia ogniem artyleryjskim Topaz, śmigłowce AW101, transportowce, karabiny Bor, UKM-2000, Tor, Grot, transportery Rosomak, Ryś, LPG, moździerze RAK, przeciwlotnicze systemy Poprad, wyrzutnie rakiet typu Langusta. Mamy na wyposażeniu całkiem pokaźne ławice dronów. Nie chodzi tylko o importowane z Turcji Bayraktar TB2, lecz także polskie WB Electronics FlyEye, amerykańskie Boeing Insitu ScanEagle oraz izraelskie Aeronautics Defense Orbiter. Z Izraela pochodzi też nowoczesny, precyzyjny pocisk przeciwpancerny Spike, naprowadzany kamerą. Natomiast przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun to najlepsza jednostka na świecie. Skuteczność głowicy naprowadzającej to 100 proc., ponieważ jest ona odporna na zmylenia termiczne i błyskowe typu flary.

Wojna informacyjna

Trwa wojna informacyjna, w której Rosja jest ostatnio wyjątkowo skuteczna. Przez miesiące sieć zalewały filmiki z mediów społecznościowych, na których widoczny był przerzut ciężkiego sprzętu pod granicę z Ukrainą. Miało to na celu wywołanie strachu i przerażenia w społeczeństwach Zachodu, co zresztą się stało, bo wystraszeni internauci podawali sobie te propagandowe materiały i wymieniali się hiobowymi komentarzami.

Wyciekły także instrukcje Federalnej Służby Bezpieczeństwa z połowy lutego br., jak jest budowany przekaz informacyjny w bieżącym konflikcie. FSB pisze, że celem rosyjskiej propagandy ma być destabilizacja anektowanych regionów oraz przedstawianie w mediach obecnej Ukrainy jako państwa nacjonalistycznego, brutalnego i dążącego do agresji wobec mniejszości rosyjskiej. Rosyjska propaganda ma przedstawić także demoralizację ukraińskiej armii, zbuntowanej, anarchicznej, która dąży do okrucieństwa i grabieży własności rosyjskiej. Jej żołnierze mają być przedstawiani jako zachwiani psychicznie alkoholicy i pospolici przestępcy. Szczególnie dotyczy to ukraińskich obrońców Ługańska i Donbasu. Ci mają niewiele różnić się od nazistów. W innym świetle przedstawia się zaś rolę Rosji. Rosja przynosi pokój, pomoc osobom ewakuowanym z zagrożonych terenów z powodów humanitarnych. Działania rosyjskich władz to właściwie misja pokojowa bądź ojczyźniana wojna obronna przed agresorami. Tego typu narracja pojawiała się już w 2014 r., gdzie Donbas przedstawiano jako symbol ludobójstwa ukraińskich ekstremistów.

W tym celu państwa Zachodu prowadzą działania mające ujawniać rosyjską dezinformację oraz fake newsy. Kraje bałtyckie wprowadziły zakaz nadawania stacjom rosyjskojęzycznym, które pokazują fałszywy obraz świata mieszkającej tam mniejszości. Litwa i Łotwa zakazały nadawania firmie Baltic Media Alliance, wydającej 25 programów telewizyjnych w krajach bałtyckich. Na europejskiej czarnej liście znalazły się takie agencje dezinformacyjne, jak Sputnik, Rossija Siewodnia czy Russia Today. Kanały te prowadziły narrację zgodną z linią Kremla i podważały politykę USA i EU oraz integralność terytorialną Ukrainy. Podobnie zrobiła Estonia. Dwaj operatorzy telewizji kablowej, Telia Eesti i Elisa, usuwają ze swojej oferty kanały rosyjskojęzyczne, takie jak PBK Estonia, Ren TV Estonia czy NTV. Zostanie zerwana współpraca z firmą Nord Print OÜ, która wydaje w Estonii aż 26 kanałów telewizyjnych.

Rosja rozumie tylko język siły. Mocna obecność militarna NATO na Wschodzie; w jak największym zakresie dozbrojenie Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Polski i Rumunii; zerwanie kontraktów na kupowanie rosyjskich surowców i zastąpienie ich alternatywnymi, np. z Iranu czy Bliskiego Wschodu; wykluczenie Rosji z systemu rozliczeń międzybankowych SWIFT – to w obecnej sytuacji zaledwie początek działań, jakie należy podjąć, by powstrzymać dalsze zbrodnie Kremla.


Autor jest założycielem i dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org)
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE