Albo 1,4 tys. schaboszczaków w Biedrze, ale tych Tusk nie kupi, bo z nimi jest u niego jak ze ślubem kościelnym: na pokaz przed wyborami. Potem wchodzą C40 i robale, nie ma zmiłuj. Dowodem wrażliwości Tuska jest obietnica przywrócenia uprzywilejowanych ubeckich emerytur. I tu mogą pojawić się u niego wyrzuty sumienia: czy na pewno powinien mieć więcej niż ubek? Taki, co ze 40 lat bił i szantażował ludzi? A jeśli zwalczał księży lub inwigilował Jana Pawła II, nie powinien dostawać więcej od Tuska? Ale spoko, Tusk niebawem odwróci kota ogonem, rzuci bon mot, dzięki któremu słowo „wcześniejsza” zniknie z dyskusji, a wtedy hulaj dusza, można gadać, że to pisowcy zarabiają za dużo, bla, bla, bla. Tusk to mistrz takich zagrywek, wystarczy spojrzeć na rozdziawione gęby jego partyjnych kolegów, gdy słyszą z mównicy, że PiS to złodzieje, sojusznicy Putina i wrogowie Kościoła. To wcześniejszej emerytury przykryć nie potrafi? No dobra, a jeśli okaże się, że to jednak o jeden piruet za dużo?