Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Konrad Wysocki
21.05.2024 09:00

Byle się Putin cieszył

W Berlinie wszystko po staremu. Po wybuchu rosyjskiej inwazji na Ukrainę Niemcy jak ognia unikały dozbrojenia Kijowa w strategiczną broń. Po to, by przypadkiem zbyt mocno nie drażnić Kremla. Polityczną zgodę wreszcie wydano, ale nie na taki sprzęt, jaki wszyscy, a przede wszystkim sama Ukraina, oczekiwali.

Gdy ostatecznie trafił on na front, okazało się, że jego część jest wadliwa. Wszystko więc „na odczepnego”, byleby tylko nikt Berlinowi nie wypominał przesadnej bierności. Teraz, gdy przed Europą stoi największe od dziesięcioleci widmo wielkiej wojny z Rosją, a poszczególne kraje podejmują decyzje o strategicznych zbrojeniach, kanclerz Olaf Scholz blokuje zwiększenie budżetu na Bundeswehrę. Wniosek złożył jego partyjny kolega, szef niemieckiego MON Boris Pistorius, który, lekko mówiąc, nie kryje rozczarowania taką postawą. Być może Scholz jest przekonany, że w godzinie zero Rosja nie zaatakuje jego kraju w podziękowaniu za wieloletnią uległość wobec reżimu Putina. Albo po prostu, tak jak w kwestii wsparcia dla Ukrainy, nie chce przesadnie drażnić kremlowskiego satrapy. Wszakże w ostatnich latach myśli o powrocie do szerokiej współpracy z Rosją nie wywiały z głów niemieckich polityków.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane