Po jednej stronie mamy PiS, które przez ostatnie lata z powodzeniem stworzyło szeroki program społecznego i rodzinnego wsparcia, a w czasach pandemii i wojny programy antykryzysowe, których nie chcą i nie mogą krytykować wprost najbardziej zajadli oponenci z PO. Z drugiej mamy demagoga Tuska, którego jedyną szansą jest strategia „im gorzej, tym lepiej”. Ale kryzys łagodnieje – potwierdzają to kolejne dane. Tuskowi pozostało zatem jedno – dalsze podkradanie głosów postkomunistom. To najbardziej zdemoralizowany politycznie elektorat – pełen tych, którzy w PRL budowali kariery na ludzkiej krzywdzie i pracowali na rzecz dalszego zniewolenia Polski. Dziś ten, który sam siebie lubi przedstawiać jako człowiek dawnej demokratycznej opozycji, stawia na takich typków. Przykro patrzeć, bo to naprawdę kwestia smaku, panie Tusk.