Głosowanie nad całym składem Komisji nie odbędzie się jednak na sesji PE w Brukseli 9–10 października, lecz dwa tygodnie później, na sesji w Strasburgu. Tak wygląda kalendarz. Co do różnic między Komisją von der Leyen a Komisją Junckera – Niemka, mimo że ledwo przeszła (dzięki polskim głosom!), będzie miała silniejszą pozycję niż ekspremier Luksemburga. Po prostu pochodzi z najludniejszego państwa UE, a nie z jednego z najmniejszych. Niemka będzie miała aż ośmiu zastępców. Oznacza to, że na 27 komisarzy (Wielka Brytania z niego zrezygnowała) aż jedną trzecią będzie stanowiło prezydium KE. Tymczasem pamiętam, że w 2004 r. było tylko czterech wiceprzewodniczących KE, a w zeszłej kadencji – siedmiu. Nie dziwmy się więc zarzutom przerostu eurobiurokracji.
Brukselska gra o Komisję
Poszły konie po unijnym betonie… Poznaliśmy proponowany przez niemiecką przewodniczącą skład KE. Co teraz? Do 16 września każda komisja w europarlamencie ma przedłożyć pięć pytań do kandydatów na komisarzy. Potencjalni unijni komisarze mają czas na udzielenie pisemnych odpowiedzi do 26 września. Mają też przedstawić deklaracje finansowe. Przesłuchania mają się rozpocząć najwcześniej 30 września, a zakończyć najpóźniej 8 października.