„Cyngle” totalnej opozycji, znani z paskudnych publikacji, czując zew krwi, rzucą się rozszarpywać przeciwnika. Najbrutalniej będzie, jak zwykle, w internecie, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Pojawią się trolle, boty i fejkowe konta. Już mamy przedsmak tego, co się będzie działo – wystarczy przypomnieć tzw. aferę maseczkową wykreowaną przez „Gazetę Wyborczą”, mec. Romana Giertycha i dziennikarza Wojciecha Cz.
Do wyborów będzie walenie na oślep – byleby zyskał kandydat promowany przez szeroko rozumiane środowisko Agory. Pojawią się przedziwne sojusze i informacje, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Piszę o tym nie po to, żeby kogoś straszyć, ale dlatego, że wszyscy musimy sobie uświadomić: opozycja wie, że rozgrywa się dla niej scenariusz „teraz albo nigdy” – jeśli przegra wybory, pozostanie ciamajdanem bez szans na zwycięstwo w najbliższych latach. Dlatego zrobi naprawdę wszystko, by mieć „swojego” prezydenta.