Papież polskiego aktywizmu Adam Wajrak z „Gazety Wyborczej” napisał jedynie, że „bardzo dobrze”, a „jedyne, nad czym można ubolewać, to to, że tyle trwała ta zabawa”. Potem twierdził, że bizon jest hodowlany i ma właściciela, a jak tenże nie daje rady, to trzeba zabić. Nawet bym się zgodził z tą logiką – tylko dlaczego te same środowiska wręcz wyły w obronie tzw. wolnych krów z Deszczna? Tam również zwierzęta wymknęły się właścicielom i państwo podjęło decyzję o ich zabiciu. I był ryk. Ryczeli tak, że Jarosław Kaczyński nacisnął na Jana Krzysztofa Ardanowskiego, aby wycofać się z decyzji. Tzw. wolne krowy przeniesiono do hodowli aktywistów i tak im się ona udawała, że najprawdopodobniej już żadna z nich nie żyje. Coś mi się wydaje, że gdyby Forest uciekł za PiS, to byłby uśmiechniętym żubrem z biało-czerwonym serduszkiem. A tak to tylko kula była uśmiechnięta.