Jeżeli ze strony Polski padają po tym incydencie sprzeczne doniesienia – obiekt był, ale nie wiadomo, czy spadł, czy wyleciał poza nasze terytorium, był namierzony przez trzy radary, ale minęło kilkadziesiąt godzin i dziesiątki żołnierzy nie potrafią go odnaleć – to tylko zachęci Putina do coraz bardziej agresywnych, a co za tym idzie – skrajnie niebezpiecznych prowokacji, których możemy paść ofiarą w kolejnych miesiącach. Każde działanie militarne Kremla, nawet z pozoru przypadkowe, obliczone jest na osiągnięcie konkretnych celów i zdobycie strategicznych informacji.
Wychodzi na to, że mamy problem z zagrożeniem z powietrza, bo przecież to niejedyny incydent tego typu w ostatnim czasie. Przypominam o tzw. balonach meteorologicznych. Radykalne wzmocnienie zdolności w zakresie zwiadu i rozpoznania jest kluczowe. Inaczej Rosja będzie mogła sukcesywnie przesuwać czerwoną linię i w pewnym momencie okaże się, że to już nie incydent, ale regularny atak.