Nie wiadomo jednak, po co przeciwnicy rzekomej cenzury twierdzą, że afera rozbija się o banana, a dyrektor muzeum widzi coś, czego nie ma. Wicie, rozumicie, to znaczy: seksista i zboczeniec. Bo przecież o żadnym seksie nie ma mowy. Rzeczywistość i tak przerosła oczekiwania, bo wierni miłośnicy sztuki pozowali w mediach społecznościowych z bananem w ustach. Nie wiedząc nawet, co promuje Natalia LL i jaki jest cel jej prowokacji. Była przebieranka za krowy, odgłosy trzody chlewnej, miniatury caracali, fejk z wiewiórką w drzewie, nie mogło zabraknąć kolejnego rekwizytu – banana w ustach.