Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
25.12.2019 13:00

Anieli grają, króle witają, bydlęta klękają, a my… zaśpiewajmy

Fenomen polskich kolęd jest zagadką. Nie wiemy, dlaczego właśnie na obszarze dawnej Rzeczypospolitej wykształciła się tak imponująca tradycja bożonarodzeniowa. Żadna inna kultura katolicka – ani Włosi, ani Irlandczycy, ani Portugalczycy nie stworzyli porównywalnego bogactwa kolęd, kantyczek i pastorałek. W żadnym innym kraju nie cieszyły się takim powodzeniem jasełka i chodzenie po kolędzie z turoniem. W polskiej tradycji świąt splatają się wątki religijne, ludowe, narodowe i uniwersalne.

Przekazywane przez opactwa trafiły do gminu, asymilując wiejskie tańce – mazurki, oberki, kujawiaki, polki, ale też dworskie dostojne polonezy. O żywotności bożonarodzeniowych zwyczajów stanowiły katolickość i rodzina. Kościół przez wieki przeniósł praktykę kolędowania, każdego roku ożywiając ją na sześć tygodni, ale siła tradycji polegała na splocie sacrum i profanum. Na twórczym oddziaływania na siebie, biegnącej w rytm roku liturgicznego, rzeczywistości sakralnej i rodzinnej, bo to w rodzinie kształtuje się tożsamość i najtrwalszy kod kulturowy. Dziś kolędy trafiły do kultury masowej. Wydaje się, że nigdy Polacy nie mieli w zasięgu ręki dostępu do tak wielu najróżniejszych opracowań i interpretacji. Z drugiej strony, laicyzacja i rozpad rodziny sprawiają, że naturalny ekosystem, w którym kolędy trwały i były przekazywane przez pokolenia, został nadwątlony. Pozbawione gleby, jaką są parafia i liczna, wielopokoleniowa rodzina, kolędy staną się już tylko medialnym produktem. Mogą mieć piękną, artystyczną formę, ale stracą istotę – kulturowe i społeczne oddziaływanie. Zamiast śpiewać – współtworzyć i przekazywać dzieciom, stajemy się odbiorcami – konsumentami. Ponieważ w szkole zredukowano lekcje śpiewu, a internet sprzyja zamykaniu się w niszowych plemionach, brakuje wspólnego repertuaru, który możemy razem zaśpiewać. Kolędy są chyba ostatnim muzycznym zasobem, który łączy Polaków... Ocalmy je. Wymaga to nieco wysiłku, przypomnienia sobie melodii, wydrukowania tekstów, poszukania kogoś z instrumentem, w końcu... odłożenia smartfona! Zaręczam, że warto. Niech Boża Dziecina także w tym dziele wspiera swą mocą nasze siły.  

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane