Marcin Antosiewicz – tak nazywa się korespondent Telewizji Polskiej w likwidacji w Stanach Zjednoczonych – nawet nie przeprosił w kolejnym wydaniu, mimo że fałszywe ujęcie funkcjonariuszy antyimigranckich służb było komentowane od 25 stycznia z notą kontekstową prostującą manipulację. Fragment tego materiału nie powinien się więc ukazać w mediach, tym bardziej publicznych – chyba że jako przykład manipulacji. Tymczasem Antosiewicz w „19:30” nawet nie raczył przeprosić.
Stwierdził, że „niestety” doszło do „pomyłki”, jakich wiele w sieci. Zgnuśnienie, bezczelność i poczucie wyższości w mediach publicznych są na porządku dziennym. Antosiewicz już raz, dekadę temu, musiał pożegnać się – legalnie – z TVP po zmianie władzy. Za takie manipulacje powinien wylecieć znowu.