Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek  Liziniewicz
16.04.2023 16:45

Aby gonić ministra…

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się zmienić ministra rolnictwa. Nic w tym dziwnego. Mam wrażenie, że zarządzanie resortem rolnictwa przypomina drogę kuriera w Pony Express. Z tą różnicą, że konie w tym wypadku zmieniane są w biegu wtedy, gdy już się śmiertelnie zmęczą.

Robert Telus zastąpił więc niemogącego ciągnąć dłużej tego wózka Henryka Kowalczyka. Czy to zasadnicza zmiana dla rolników? Nie. Im dłużej przyglądam się polityce i Ministerstwu Rolnictwa, tym większe mam wrażenie, że ośrodek władzy nad polityką rolną nie znajduje się przy ulicy Wspólnej w Warszawie. Mogłoby tak być, ale żeby tak się stało, musiałoby trafić się kierownictwo szaleńców, którzy rzuciliby trwającym od dekad układzikom twarde wyzwanie. To misja samobójcza i z pewnością nie na kampanię wyborczą. Jeśli miałbym prognozować, to Robert Telus przez najbliższe pół roku będzie rozmawiał ze środowiskami rolniczymi, którym z założenia nic nie będzie się podobać.

Będzie więc trwała irracjonalna gonitwa za ministrem, która skończy się z pewnością jak w przypadku czterech poprzednich. Jedno bowiem w tych zmianach jest już samo w sobie wartością. Daje tym wszystkim Kołodziejczakom okazję do ogłoszenia swojego moralnego zwycięstwa. Oto ci, którzy są tak potężni, że doprowadzili do realnych politycznych zmian. A że to złudne – to już inna dyskusja. Życzę więc ministrowi wytrwałości i cierpliwości. Na tyle grubej skóry, aby wytrzymać razy batem. Gonitwa za nim już trwa. Krytyka środowisk rolniczych zaczęła się jeszcze przed powołaniem.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE