Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek,
13.04.2017 18:29

Biuro Oczekuje Reform

Biuro Ochrony Rządu wkrótce ma się zmienić w Państwową Służbę Ochrony. Popularne określenie „borowiki” zastąpią prawdopodobnie „psotniki”.

Biuro Ochrony Rządu wkrótce ma się zmienić w Państwową Służbę Ochrony. Popularne określenie „borowiki” zastąpią prawdopodobnie „psotniki”. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie to tylko reforma wizerunkowa. I dobrze. Czas na zmiany. 

Podobnie jak poprzednie rządy, tak i ten Prawa i Sprawiedliwości ma problem z BOR-em. I nie chodzi tylko o kryzys wizerunkowy związany z kolizjami aut najważniejszych osób w państwie. Na stanowisku szefa BOR-u wciąż jest wakat. Po płk. Andrzeju Pawlikowskim, który zrezygnował z przyczyn osobistych, Biurem cały czas kieruje p.o. płk Tomasz Kędzierski. 

PSO wchodzi do gry

Całościową reformę Biura PiS zapowiadało jeszcze w 2015 r., rok po aferze taśmowej, która skompromitowała i władzę, i BOR. Teraz sprawa nabiera kształtu.  „W Państwowej Służbie Ochrony wprowadzone zostaną przepisy usprawniające procedury oraz czynności ochronne. Służbę w niej pełnić będzie więcej funkcjonariuszy. Opracowane zostaną nowe zasady naboru” – informuje MSW. Zwiększą się także uprawnienia Biura, które otrzyma kompetencje operacyjne i dochodzeniowe. Minister Mariusz Błaszczak zamierza zrezygnować dzięki PSO z usług prywatnych firm ochroniarskich. Projekt trafił do uzgodnień międzyresortowych. 

Instytucja ta od lat „gniła” i pogrążała się w kryzysie, a politycy udawali, że nic się nie dzieje. Eksminister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz bierność w reformowaniu BOR-u odpokutował pikantnymi nagraniami w warszawskiej restauracji. Niestety ostatnie miesiące tylko potwierdziły, że w BOR-ze wciąż dzieje się źle. Mowa oczywiście o kolizjach i wypadkach z udziałem polskich VIP-ów – począwszy od prezydenta, a na wiceministrze obrony narodowej i szefowej rządu kończąc. 

Opozycja i wspierający ją dziennikarze podnieśli alarm, że „należy uważać na drodze i sprawdzać lusterka w obawie przed kolumnami BOR-u”. To nic innego jak próba wmówienia społeczeństwu, że sytuacja w tej służbie zaczęła się pogarszać dopiero wraz z nadejściem rządów PiS-u. Tymczasem wypadki z udziałem samochodów rządowych miały też miejsce w latach 2007–2015. I ministrowie z nadania PO kompletnie lekceważyli ten problem. 

Schetyna idzie na skargę

W 2012 r. pijani oficerowie BOR-u rozbili samochód na drzewie w Budzie Ruskiej. W 2014 r. miał miejsce poważny incydent, gdy limuzyna z Bronisławem Komorowskim gnała na drodze wylotowej z Warszawy do Poznania 200 km/h bez użycia „kogutów”. Tego samego roku jego limuzyna zderzyła się z samochodem osobowym pod Belwederem. W środku było dziecko, ale mało kogo ten wypadek obchodził. 

Tymczasem dzisiaj politycy opozycji mają zgoła odmienne zdanie. „Sam widziałem, jak mkną po naszych drogach samochody kierowane przez kierowców BOR-u. Rzadko kiedy są używane sygnały dźwiękowe i także w stosunku do piątkowego zdarzenia wielu świadków podkreśla, że żadnych sygnałów dźwiękowych nie było” – mówił kilka dni po oświęcimskim wypadku premier Szydło Marek Sowa, a Grzegorz Schetyna zastanawiał się nawet nad zwróceniem się ws. śledztwa nad wypadkiem premier do… Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. A przecież jeszcze w 2014 r. jeden z polityków z otoczenia Donalda Tuska w rozmowie z „Wprost” mówił na temat zachowania funkcjonariuszy: „Widać, że chłopcy czują się bardzo swobodnie i robią na drodze, co chcą”. Jak widać wówczas temat nie zasługiwał na wsparcie zagranicznych instytucji ani na gromy rzucane przez Schetynę.

Koziej jedzie do optyka

W internecie pełno jest materiałów ukazujących niebezpieczną jazdę pracowników BOR-u. Jeden z bardziej znanych pokazuje przejazd kolumny na drodze krajowej nr 7 w 2013 r. Funkcjonariusze jadą środkiem drogi i spychają pojazdy na pobocze. A przecież podobno to PiS wprowadziło rozpasanie i brak przestrzegania procedur. Słyszeliśmy m.in. jakoby Bartłomiej Misiewicz korzystał z samochodu służbowego w Białymstoku, jadąc na dyskotekę. Czy było tak w rzeczywistości? Tak twierdzą tabloidy, a politycy związani z poprzednią władzą potępiają byłego rzecznika MON-u. Ale przypomnijmy, jak to drzewiej bywało: 

„Godzina 17. Stanisław Koziej w asyście oficerów BOR-u wraca po pracy do domu. Urzędnik nie ma zamiaru stać w korkach, więc postanawia korzystać z buspasa w centrum Warszawy. Dalej jest jeszcze gorzej. Auto z Koziejem zatrzymuje się tuż przy znaku zakazu parkowania, a szef BBN-u pędzi do bankomatu po pieniądze. Czerwone światło? To również dla Kozieja nie problem. Samochód łamie przepisy i skręca w stronę Ursynowa” – pisał „Super Express” w 2013 r. o prywatnych „wypadach” ówczesnego szefa BBN-u. 
Dodajmy, że Stanisław Koziej na koszt podatnika podróżował do… optyka. Do prywatnych celów BOR wykorzystywał również Radosław Sikorski – oficerowie przywozili mu pizzę do Chobielina czy wozili dzieci jego znajomych. Rzecznik MSZ-etu nie widział w tym problemu. – Oczywiście, że można było zamówić taksówkę. Ale po co, skoro były wolne miejsca w aucie BOR-u? – odpowiadał wtedy rzecznik resortu. 

Na koniec: Janicki 

Jako podsumowanie warto przypomnieć, co o gen. Marianie Janickim – byłym szefie BOR-u, który przetrwał wiele wypadków swoich oficerów, a nawet katastrofę smoleńską – mówił w 2011 r. Tomasz Brzozowski, funkcjonariusz BOR-u:  „Generał przyszedł do Biura niewykształcony, bez wiedzy i przygotowania fizycznego, ale z wielkim apetytem na władzę i możliwości. Poprzez różne dziwne układy, ukłony, bicie czołem przed tymi, z którymi pracował, […] został szefem BOR. […] To prawdziwa tragedia narodowa, że dziś takie stanowiska obejmują ludzie, którzy albo mają poparcie polityczne, albo są poprawni politycznie i słabi, albo mają bardzo mocne powiązania rodzinne czy układy koleżeńskie”.

Zmiany w tej służbie są konieczne. Niestety, ci, którzy dzisiaj tak ochoczo oceniają wypadki z udziałem VIP-ów, sami walnie przyczynili się do takiej sytuacji, tylko wolą o tym nie pamiętać. Pewne jest jedno. Czas na zmiany, póki jeszcze nie doszło do tragedii. 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE