Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
23.05.2016 07:22

​Gdy policja zabija

Największym problemem policji po 1989 r. był fakt, że wielu młodych policjantów wyniosło z domu mentalność milicyjną.

Największym problemem policji po 1989 r. był fakt, że wielu młodych policjantów wyniosło z domu mentalność milicyjną. Tata czy wujek przechwalali się przy wódce, jak to za komuny nie trzeba było się pieprzyć i można było natłuc temu i owemu. No i nikt wujkowi nie mógł nic zrobić, bo w razie czego inni milicjanci potwierdzali jego wersję. Zresztą komendant miał dojścia na górze. A ci na górze byli nietykalni. Policja w III RP zmieniała się powoli, ale jednak: dziś twarz zwykłego policjanta bywa trochę bardziej inteligentna niż ćwierć wieku temu. Niestety, rządy PO i PSL-u przez osiem lat robiły rzecz najgorszą: odwoływały się do wciąż silnej w policji mentalności z czasów komuny. Wyznaczały wrogów, np. kibiców, wobec których policja ma nadużywać swoich praw. Odpowiedzią na wszelkie zarzuty wobec funkcjonariuszy były wybielające ich kłamstwa. Nie dziwię się młodym ludziom z Wrocławia czy Białegostoku, gdy dziś nie wierzą policji po tragicznej śmierci na komisariacie swoich kolegów. Pamiętam szczere zaangażowanie ministra Mariusza Błaszczaka w obronę kibiców po akcji „Widelec”. Dziś ma trudne zadanie. Policjanci muszą dostać mocny sygnał, że zgody na obecny sposób ich funkcjonowania nie ma.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej