Komu tu zaufać
Wprawdzie politykom z zasady ufać trudno, to jednak są w pewien sposób obliczalni.
Od wzrostu zamożności ważniejsze jest jednak dzisiaj nasze bezpieczeństwo. Trzeba naprawdę porządnie dozbroić armię, pozbyć się zdrajców, szpiegów, złodziei i tchórzy w strukturach bezpieczeństwa i obronnych. Musimy w tej sprawie dogadać się z Amerykanami, modląc się o to, by znowu jakiś reset albo inna bzdura nie przyszła im do głowy, i stworzyć koalicję państw Europy Środkowej zagrożonych rosyjskim imperializmem.
Osobiście nigdy nie pozwolę na zapomnienie czy zatarcie pamięci o tragedii smoleńskiej.
Czy sam wybór PiS do rządu do tego wystarczy? Na pewno jest to warunek konieczny. Ale znaczenie ma też to, kto rządzi w tej partii. Doceniam pojawianie się nowych twarzy, zwłaszcza genialne posunięcie z wytypowaniem Andrzeja Dudy na urząd prezydenta. Jednak bez względu na zabiegi wizerunkowe, ja mam tam zaufanie do paru osób: szczególnie do Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Jest też kilku polityków młodszych, których Państwu prezentujemy w naszych mediach. Wymieniłem konkretnych dwóch liderów, bo wiem, że bez względu na osobiste ambicje ważniejszy dla nich zawsze był interes Polski. Mają wystarczający dorobek, by nie musieć już nikomu nic udowadniać.
Będzie bardzo wiele starań, by skłócać idących do władzy z Kaczyńskim albo próbować podzielić PiS na jakieś frakcje. Mam w nosie partyjną politykę, kto jest zastępcą pierwszym, drugim, trzecim... To nie moja sprawa. Ja po prostu wiem, że ci ludzie i im podobni Polski nie sprzedadzą. Jest ważne, szczególnie w meandrach polityki, która wymusza czasem bardzo trudne kompromisy, by mieć zaufanie do ludzi. Jest kilku takich, do których je mam, nawet jeżeli nie zawsze się z nimi zgadzam. Dla mnie jednak oni są pewną gwarancją, że moje starania i wielu mi podobnych nie zostaną rozmienione na drobne.