Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
23.09.2015 13:37

Jak znikają miliardy złotych

Budżet Polski traci rocznie przynajmniej 10 mld zł na wyprowadzaniu przez firmy zysków za granicę. Straty dotykają nie tylko instytucji centralnych, ale także samorządów.

Budżet Polski traci rocznie przynajmniej 10 mld zł na wyprowadzaniu przez firmy zysków za granicę. Straty dotykają nie tylko instytucji centralnych, ale także samorządów. Do drenażu finansów przyczyniają się, ściśle ze sobą powiązane, wyprowadzanie środków z naszego kraju do rajów podatkowych i słabość rodzimego prawa.

Takie wnioski płyną z raportu „Znikające miliardy. Jak transfer dochodów za granicę drenuje polski budżet” przygotowanego przez nowo powstały think tank Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Autorami opracowania są ekonomista Radosław Piekarz i prawnik Aleksy Miarkowski. Obaj eksperci są również doradcami podatkowymi, co daje im pogłębioną i praktyczną wiedzę na temat analizowanych zagadnień.
Nie mamy w Polsce – po 25 latach funkcjonowania III Rzeczypospolitej – żadnych badań naukowych ani oficjalnych opracowań Ministerstwa Finansów, dotyczących wielkości strat budżetowych spowodowanych wyprowadzaniem dochodów do rajów podatkowych. Tego typu analizami dysponują obecnie inne kraje i traktują je jako ważny instrument własnej polityki gospodarczej. Ten poważny brak w wypadku Polski to jeszcze jeden smutny dowód na fasadowość naszego państwa.

Erozja wpływów do budżetu z podatku CIT wciąż postępuje. Stąd Piekarz i Miarkowski podjęli się pionierskiej pracy i szacunkowych badań dotyczących tego zjawiska. Jak twierdzą, znaczna skala strat dla państwa i samorządów wynika ze słabości instytucjonalnej i kadrowej polskiego fiskusa: „Kontrole w zakresie cen transferowych są rzadkie i niepoprzedzone tzw. analizą ryzyka. Podmioty do kontroli typowane są więc na zasadzie losowej, a nie według rzeczywistego potencjału w zakresie transferowania dochodu. Urzędnicy fiskusa nie mają dostępu do podstawowych narzędzi kontroli cen transferowych, takich jak bazy danych sprawozdań finansowych oraz bazy powiązań kapitałowych i osobowych pomiędzy podmiotami działającymi na rynku”.

Wyprowadzanie zysków

Problem jest ważny nie tylko ze względu na realny deficyt środków publicznych, jaki powoduje transfer zysków do rajów podatkowych. W grę wchodzi jeszcze jedna istotna kwestia, która wiąże się z wiarygodnością rodzimych instytucji publicznych i pytaniem o to, czy dobro wspólne w ogóle coś znaczy dziś w Polsce na gruncie państwowym i społeczno-gospodarczym. Ciche i daleko idące przyzwolenie na wyprowadzanie dochodów za granicę powoduje, że podatnicy uczciwie płacący podatki w kraju są na zdecydowanie gorszej pozycji. Za rzetelność w rozliczaniu się z rodzimym fiskusem płacą zmniejszoną konkurencyjnością prowadzonych przez siebie przedsięwzięć.

Wyprowadzanie zysków za granicę zarówno przez rodzime, jak i zagraniczne podmioty gospodarcze działające w Polsce stanowi tajemnicę poliszynela. Jednak brak bardziej merytorycznych opisów problemu w debacie publicznej powoduje, że niekiedy jest on lekceważony lub przedstawiany jako gadanina ludzi „niczego nierozumiejących z nowoczesnych reguł rynkowych”. Zbyt rzadko w sposób bardziej szczegółowy i usystematyzowany przedstawiane są mechanizmy, które umożliwiają ten proceder. Szczęśliwie opublikowany w internecie raport „Znikające miliardy” przedstawia zagadnienie fachowo i na tyle przystępnie, by mógł po niego sięgnąć zwykły czytelnik.

Jeden z mechanizmów wyprowadzania środków z Polski opiera się najprawdopodobniej na ukrywaniu rentowności prowadzonych biznesów. W latach 2003–2013 wzrosły co prawda wpływy budżetowe z CIT-u, ale wiąże się to przede wszystkim ze wzrostem liczby podatników, a nie ze wzrostem wysokości uśrednionych kwot przez nich płaconych. Autorzy raportu sugerują, że uwzględnienie czynnika inflacji wskazuje wręcz na zmniejszenie realnych kwot płaconych w Polsce przez przedsiębiorstwa. Kolejną przesłankę potwierdzającą drenaż finansów publicznych stanowi analiza struktury podatników CIT. Okazuje się, że 14 grup kapitałowych z udziałem skarbu państwa gwarantuje aż 25 proc. wpływów budżetowych (7, 6 mld zł przy całkowitych wpływach sięgających 30 mld zł), a pozostałych 357 tys. podmiotów płacących CIT odpowiada za resztę wpływów. Dysproporcja jest znaczna, nawet jeśli uwzględnimy, że część z tych przedsiębiorstw to małe i bardzo małe firmy.

Wreszcie trzecia przesłanka, wskazująca na wyprowadzanie zysków z Polski do rajów podatkowych, wynika z porównania statystyk międzynarodowych: „Gdy porównamy statystyki dotyczące udziału wpływów z CIT w PKB poszczególnych państw, dojrzymy tendencję spadkową w wypadku Polski (mimo wzrostu liczby podatników)”. Przykładowo Czechy notują wyższe wpływy z CIT-u w stosunku do PKB, choć tamtejsza stawka CIT jest równa polskiej i wynosi 19 proc.

Choroba systemu

Na systemowy charakter procederu wskazuje raport Najwyższej Izby Kontroli ze stycznia 2015 r., zatytułowany „Nadzór organów podatkowych i organów kontroli skarbowej nad prawidłowością rozliczeń z budżetem państwa podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego”. Wynika z niego między innymi, że organa podległe ministrowi finansów nie przeprowadziły wystarczających i skutecznych działań, mających na celu zapobieganie uchylaniu się od opodatkowania przez podmioty z udziałem kapitału zagranicznego. Okazuje się również, że nasze instytucje publiczne są niedostatecznie przygotowane do prowadzenia kontroli prawidłowości rozliczeń z budżetem państwa podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego. W dodatku przeprowadzono nieliczne kontrole, mające na celu weryfikację legalności transferu dochodów przez podmioty gospodarcze.

To wszystko potwierdza, że rodzime instytucje świetnie są w stanie „poradzić sobie” ze straganiarką sprzedającą pietruszkę, ale zdecydowanie gorzej radzą sobie w wypadku większych i mniejszych firm współtworzących międzynarodowe struktury biznesowe. Dzieje się to ze szkodą dla zwykłych obywateli, ponieważ ubożeje rodzima infrastruktura publiczna i społeczna – brakuje coraz więcej pieniędzy na edukację, ochronę zdrowia, bezpieczeństwo publiczne, dobrej jakości i powszechną komunikację publiczną.

Czy istnieje remedium na obecny stan rzeczy? Autorzy raportu przedstawiają trzypunktowy „pakiet naprawczy”. Po pierwsze, urzędnicy fiskusa powinni zostać wyposażeni w wiedzę niezbędną do walki z patologią cen transferowych. Po drugie, do polskiego systemu podatkowego należałoby wprowadzić zasadę powiązania kontroli skarbowej w zakresie cen transferowych z poziomem ryzyka związanego z transferem dochodu za granicę. I po trzecie, Ministerstwo Finansów powinno opracować wytyczne w kwestii cen transferowych dla przedsiębiorców.

Zgodnie ze znanym liberalnym powiedzeniem „nie ma darmowych obiadów”. To prawda. Państwo rzeczywiście musi łożyć choćby na tzw. darmowe usługi publiczne. Raport Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego wychodzi poza sam slogan i wyjaśnia, dlaczego w Polsce coraz bardziej brakuje pieniędzy na niezbędne wydatki w sferze publicznej i za sprawą jakich czynników dochodzi do „zwijania państwa”. Miejmy nadzieję, że kolejne raporty CA KJ będą równie merytoryczne jak debiutancki.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej