Zawalczmy o całą pulę
Co musi się stać, żeby w Polsce naprawdę coś się zmieniło? Mamy prezydenta, który jest w stanie poprzeć takie zmiany. Sam prezydent jednak wiele nie zdziała.
Zjednoczenie wszystkich głosów prawicy na jednej liście daje szasnę na większość rządową. Ja jednak widzę szansę na większość konstytucyjną. Trzeba zdobyć około 50 proc. głosów, to powinno dać odpowiednią ilość mandatów. Tych kolejnych 5–7 proc. głosów nie da się zdobyć bez wysiłku. Musimy rozmawiać z sąsiadami, przyjaciółmi, znajomymi, rodziną. Powiedzmy im, że możemy oddać naszym babciom czas na wychowanie wnuków, oczyścić sądy z nieuczciwych sędziów, uszczelnić system skarbowy tak, żeby więcej pieniędzy trafiało do ludzi ciężko pracujących, znieść podatek dochodowy dla najbiedniejszych. Możemy przywrócić Polsce właściwe miejsce w Europie, wywalczyć równe prawa dla rolników, możemy też uczciwie wyjaśnić, co stało się w Smoleńsku. To wszystko jest w zasięgu ręki.
Czy bez tego PiS nie dokona zmian? Znając talenty dyplomatyczne Jarosława Kaczyńskiego, to skleci stosowne koalicje nawet ze strażników i szatniarzy w sejmie. Tylko po co osłabiać nową władzę koalicjami? Jeżeli chcemy naprawdę zmian, powalczmy o całą pulę. Mamy w tym niezłego sojusznika – sztab PO. Kompromituje swoją partię na każdym kroku. Wszystkiego za nas jednak nawet Michał Kamiński nie zrobi.