Koniec epoki Tuska
Donald Tusk poczuł się dotknięty, że Andrzej Duda nie zaprosił go osobiście jako szefa Rady Europejskiej na uroczystość zaprzysiężenia.
Próba wywołania głupiego konfliktu przez szefa Rady Europejskiej spełza na niczym. Chwyty, które stosował przez siedem lat, już nie działają. Polityka stała się bardziej dynamiczna, a PiS w 2015 r. mniej konfliktowy. Pewnie gdyby Tusk był premierem, na zaprzysiężenie Dudy pojechałby bez specjalnego zaproszenia i próbował, zgodnie z realiami polityki, rozmawiać z obywatelami, by ratować pozycję PO. „Odseparował się od całego syfu” – raczej to widać w nieudanej próbie zarządzania poprzez konflikt. Taktyka Tuska, a być może i on sam, są passé.