Kolej na fiasko
Wszystko wskazuje na to, że premier Ewa Kopacz wsiadła (i wysiądzie) z pendolino na przystanku „wyborcza klęska Platformy”.
Kilka tygodni temu aktor młodego pokolenia Mateusz Damięcki zrobił sobie zdjęcie na Dworcu Centralnym z pendolino w tle i wrzucił na swój profil na portalu społecznościowym. Rzecz opatrzył ironicznym komentarzem (pisownia oryginalna): „Z cyklu: »Polska w ruinie«. […] Jade obrzydliwym pociągiem, o zgrozo! jest bezczelnie nowoczesny, chamsko czysty, mam żenująco dużo miejsca na nogi, co powoduje mą konfuzję i wywołuje lęk egzystencjalny”. Wpis szybko podchwycił należący do Agory portal Plotek.pl, wyrażając zachwyt, że Damięcki z taką bystrością dał odpór malkontentom z Prawa i Sprawiedliwości.
Jest super, jest super
To charakterystyczny sposób negowania problemów współczesnej Polski: trzeba pokazać jej pięknie wyglądający wycinek, fragment rodzimych realiów. I stwierdzić, że jest super (w domyśle wszędzie), więc o co wam chodzi? Dla młodego Damięckiego i proplatformeskich mediów istnieje tylko to, co komfortowe i nowoczesne, co służy na ogół bogatej części społeczeństwa. Stać ich na to, mają do tych dóbr i usług łatwy dostęp, a gruby portfel znacznie poszerza ich koszyk zakupów. Ale nawet w tym wypadku – rzeczywistość skrzeczy. Aktor Damięcki może się zachwycać pendolino. Szkopuł w tym, że ta zabawka jest za droga.
Porozmawiajmy o faktach. Kilka dni temu branżowy portal NaKolei.pl krótko i bezpardonowo podsumował akcję „Kolej na Ewę”, w ramach której premier Kopacz przemierza na pokładzie pociągu klasy premium: „w państwie »teoretycznym« Pendolino to piękna fasada, a za nią rosnąca góra »kamieni« niegospodarności i problemów polskiego transportu kolejowego”. Jest super? Niekoniecznie: „Korzystający prawie codziennie z lokalnych połączeń kolejowych już od dawna wiedzą, że super nie jest. Doświadczają bowiem »wątpliwych« przyjemności podróżowania koleją w zatłoczonych, rzadko kursujących pociągach”. Podkreślam – to cytaty z branżowego medium poświęconego kondycji naszej kolei, a nie z żadnego z antyrządowych mediów.
Zwijanie kolei
Na jakie zagadnienia składające się na rzeczywisty obraz dysfunkcyjnej sieci kolejowej warto zwrócić uwagę? Po pierwsze, to rosnące dopłaty z budżetu państwa do biletów. W 2009 r. wynosiły one 4,48 zł do biletu, w 2014 r. – 18,16 zł. Po drugie, znaczny spadek podróżujących PKP IC: z 51 mln w 2009 r. do 25 mln pasażerów w 2014 r. Po trzecie: systematyczne „zwijanie” sieci połączeń kolejowych. Wszystkie te kwestie wyraźnie się łączą, tak duże zmniejszenie liczby pasażerów, spowodowane wygaszaniem lokalnych połączeń i niestabilnością połączeń, musiało zaowocować zmniejszeniem wpływów do kasy PKP IC. Mistrzostwo autodestrukcji, ale z wisienką na torcie – to jedno z pewnością udało się przez lata osiągnąć polskiej kolei.
Problemem jest także samo pendolino, które kursuje na polskich torach już od ponad pół roku. NaKolei.pl przygotował raport na temat połączeń klasy premium. Jego wnioski kompletnie nie współgrają z propagandowym przekazem na ten temat. Okazuje się, że pendolino przewożą o wiele mniej pasażerów, niż zakładano. Niewielkie ich wypełnienie nie gwarantuje opłacalności projektu.
Wożenie powietrza
Rzecz jasna, PKP IC regularnie informuje o sukcesie frekwencyjnym pendolino, czyli – według oficjalnej nomenklatury – marki Express Intercity Premium. Taki przekaz podtrzymywany jest również przez większość mainstreamowych mediów. Autorzy NaKolei.pl postanowili naocznie przekonać się, jak to się ma do rzeczywistości. Od stycznia do maja 2015 r. wolontariusze portalu kursowali kilkakrotnie w każdym miesiącu (zarówno w dzień roboczy, jak i podczas weekendu) na wszystkich relacjach EIP uruchomionych przez PKP Intercity.
Co wynika z otrzymanych w ten sposób danych? Pendolino zapełnione są tylko w 24 do 84 proc. Większość tras EIP osiąga wartość poniżej średniej dla wszystkich relacji w przyjętym okresie badania (45,09 proc.). Jednym zdaniem statystycznie pociągi EIP nie są zapełnione nawet w połowie. Najgorzej prezentuje się relacja Warszawa–Katowice, gdzie z pociągów EIP korzystał średnio co czwarty podróżny w stosunku do podaży miejsc. Statystykę podbija znacznie relacja Warszawa–Kraków, gdzie zapełnienie sięga wspomnianego poziomu 84 proc. Ale ta ostatnia jest właściwie skazana na sukces, bo to nie tylko „połączenie biznesowe”, ale przede wszystkim turystyczne – ze względu na modę na Kraków, i na fakt, że stolica Małopolski jest naturalnym przystankiem w drodze do Zakopanego.
Statystyka przekłada się na finanse. Zdaniem twórców badania, już dziś z pendolino korzysta zbyt mało pasażerów, by projekt okazał się opłacalny. Jeśli negatywny trend się utrzyma, planowany przewóz 5,5 mln osób w 2015 r. okaże się mirażem. Realna liczba podróżujących pendolino to w bieżącym roku ok. 2,2 mln pasażerów. Wynika z tego, że założenia przewozowe zostaną zrealizowane na poziomie bliskim 44 proc. Dlatego w ciągu roku lub dwóch PKP Intercity w związku z niskimi wpływami z biletów może utracić płynność finansową. To nie będzie już zmartwienie twórców tej potiomkinowskiej modernizacji, na czele ze Sławomirem Nowakiem, ani Ewy Kopacz, nagabującej pasażerów na pokładzie pendolino. A aktor Damięcki nie musi się przejmować opinią fachowców, że „projekt wprowadzenia szybkich pociągów nie został przygotowany i prowadzony profesjonalnie w zakresie infrastruktury oraz samego zakupu taboru”. Selfie z pendolino jest takie sympatyczne, a rzetelne informacje – ukryte przed opinią publiczną.
Nie ma na remont
Ta sprawa ma jeszcze jeden gorzki smaczek. Rzecz dotyczy stanu taboru PKP IC. Na początku tego roku aż dziewięć z czternastu czteroczłonowych pociągów ED74 PKP Intercity było wyłączonych z ruchu. Zepsuły się. Zapewniano, że zostanie ogłoszony przetarg na ich naprawę, ale dziś wiadomo, że jego rozpisanie przeciągnie się o sześć lub dziewięć miesięcy. Głośno o tym się nie mówi, ale znaczną część środków pochłania utrzymanie pendolino. W tej sytuacji, zamiast modernizować własny tabor, od początku 2015 r. PKP Intercity wynajmuje na stałe lokomotywy Vectron, należące do niemieckiego operatora towarowego DB Schenker i EU07 z PKP Cargo. Poza tym od maja wynajmuje elektrowozy Ecco Rail. I trzydzieści wagonów, włączonych do obsługi TLK, od czeskich kolei.
Fiasko projektu Pendolino, jego różnorakie koszta dla budżetu państwa i pasażerów tańszych relacji, pani premier szukająca zgubionego elektoratu na jego pokładzie – rzeczywistość pisze najlepsze puenty dla rządów Platformy Obywatelskiej. Byłaby to niezła komedia, gdyby większość Polaków nie musiała za nią tak słono płacić.