Jedni na ulicę, drugim kamienicę
Odzyskiwanie warszawskich kamienic to dochodowy, mocno kontrowersyjny biznes, którego prowadzenie ułatwia brak ustawy reprywatyzacyjnej.
U podstaw intratnego procederu stoi dekret Bolesława Bieruta „O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy” z 29 października 1945 r. Biznes odbywa się na ogół kosztem wieloletnich mieszkańców kamienic, których rodziny po wojnie odbudowywały stolicę z gruzów.
Biznes kamieniczników
Głośnym echem odbiła się ostatnio historia „odzyskiwania” kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 przez krewnego męża Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent stolicy. Temat w gruncie rzeczy nie jest nowy. Pod koniec 2009 r. na łamach „Nowego Obywatela” opisał go Konrad Malec w tekście „Zreprywatyzowani”: „W sierpniu 1945 r. niejaki Leon Kalinowski, funkcjonariusz UB, sfałszował dokumenty przedstawicielskie rodzin Oppenheimów i Regirerów, właścicieli trzech warszawskich kamienic. Następnie odsprzedał budynek [przy Noakowskiego 16] Romanowi Kępskiemu i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Rok później do Warszawy wróciła prawowita właścicielka. Sprawa trafiła do sądu. Po krótkim procesie Kalinowski znalazł się w więzieniu, skąd wyszedł tylko na rok, by ponownie trafić przed oblicze Temidy za podobne przestępstwa. Z więzienia żywy już nie wyszedł. Pomimo tych wydarzeń Roman Kępski w 1997 r. wniósł sprawę o odzyskanie kamienicy. Umarł jednak w 1999 r., nie doczekawszy »zwrotu« majątku. Ostatecznie kamienicę przyznano jego spadkobiercom, wśród których jest Andrzej Waltz... mąż obecnie urzędującej prezydent Warszawy”.
Zmartwienia egoisty
Historia miała swój ciąg dalszy – Waltz sprzedał kamienicę wraz z lokatorami, a nowy właściciel szybko podniósł lokatorom czynsz. Sprawa przedostała się do mediów tuż przed wyborami samorządowymi w 2006 r., gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz po raz pierwszy ubiegała się o urząd prezydenta stolicy. Andrzej Waltz w rozmowie z mediami komentował później: „Gdy dowiedziałem się o drastycznej podwyżce czynszów, poszedłem rozmawiać z nowymi właścicielami. Mówię im: »Czy wyście zwariowali? Robić coś takiego na dwa tygodnie przed wyborami? Można się zastrzelić«. [...] Żona powiedziała mi: »Trudno, wybaczam ci, nie mogłeś przewidzieć«”. Najwyraźniej największym kłopotem w tej sprawie dla małżeństwa Waltzów była wizerunkowa plama... W 2012 r. odnalazły się dokumenty z drugiej połowy lat 40., potwierdzające, że przejęcie trzech kamienic przez ubeka Kalinowskiego oparte było na fałszerstwie. Na tej podstawie Ministerstwo Budownictwa zablokowało roszczenia prywatyzacyjne „spadkobierców” kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. Obecnie Hanna Gronkiewicz-Waltz utrzymuje, że jej mąż legalnie wszedł w posiadanie pożydowskiego mienia, a ona nic nie wiedziała o samym akcie fałszerstwa sprzed wielu lat.
Odbudowa na koszt podatników
Jak dalece niejasne i pogmatwane są historie związane z obecnymi metodami reprywatyzacji, dobrze pokazują losy jeszcze jednej kamienicy. W 1945 r. Niemcy pozostawali po sobie gruzy Warszawy. Wśród nich ruinę kamienicy przy ul. Chmielnej 11. W 1949 r. właściciel otrzymał prawo dzierżawy i zgodę na odbudowę, jednak okazało się, że jego hipoteka była obciążona stutysięcznym długiem na rzecz państwa. A już w 1946 r. lokatorzy i miejscowi kupcy zawiązali spółkę, dzięki której własnymi siłami i środkami odbudowali kamienicę. Istnieją dokumenty potwierdzające tę inicjatywę i jej wykonanie przez mieszkańców. Sądy kolejnych instancji odrzucały pozew spadkobierców o zwrot kamienicy. A jednak władze lokalne postanowiły nieruchomość podarować potomkom właściciela! W tym kontekście pojawia się jeszcze jedna kwestia. Tuż po wojnie w Niemczech, aby podnieść miasta z gruzów, prawnie przyjęto rozwiązania, które zakładały czasowy zabór mienia, a po zapłaceniu przez właścicieli za odbudowę nieruchomości były im zwracane. Tymczasem dziś w Warszawie ludzie, którzy odzyskują kamienice, nie ponoszą żadnych kosztów odbudowy ani utrzymania tych budynków przez kilkadziesiąt lat.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"