Skandalicznie tania praca
Po dwudziestu pięciu latach przemian w kraju doganiamy (i przeganiamy) Zachód – jednak niestety tylko pod względem najgorszych tendencji społeczno-gospodarczych.
Pod koniec października Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) opublikowała coroczny raport na temat rynków pracy ponad trzydziestu państw, które obejmuje swoim zasięgiem. Employment Outlook 2014 nie pozostawia złudzeń co do kondycji polskiego systemu społeczno-gospodarczego.
Polska znalazła się w czołówce pod względem negatywnych zjawisk na rynku pracy. Nasz kraj zajął 26. miejsce pod względem wysokości zarobków, 23. pod względem egalitarności pensji, 25. jeśli chodzi o zagrożenie bezrobociem, 26. jeśli chodzi o świadczenia dla osób bezrobotnych oraz 28. pod względem wymagań pracodawców. Bardzo niskim płacom towarzyszą bardzo wysokie wymagania pracodawców wobec pracowników, a wysokie ryzyko bezrobocia jest skorelowane z bardzo niskimi świadczeniami dla bezrobotnych.
W stresie i na śmieciówce
OECD w swoim raporcie analizuje także poziom stresu wśród pracowników w poszczególnych państwach (ang. job strain). Przyjęty wskaźnik został opracowany na podstawie odsetka osób, które deklarują wysoką presję w miejscu pracy oraz małe wsparcie ze strony pracodawców, by spełnić ich wymagania.
Jak się okazuje, spośród krajów objętych badaniem, tylko w Turcji i Grecji sytuacja była gorsza niż u nas. W Polsce ok. 53 proc. pracujących ma do czynienia ze stresującymi warunkami zatrudnienia. Średnia dla krajów OECD to 36 proc., w krajach skandynawskich waha się pomiędzy 15–25 proc.
Okazuje się również, że nasz kraj (tuż po Chile) zajmuje drugie miejsce wśród państw OECD o najwyższym odsetku osób zatrudnianych na czas określony. Wśród młodego pokolenia to aż 55 proc. wszystkich zatrudnionych. Zdaniem ekspertów, którzy opracowali Employment Outlook 2014, jest to niekorzystne zarówno dla pracowników, jak i dla całego rynku, gdyż obniża innowacyjność gospodarki i jakość „kapitału pracowniczego”. Rzadko u nas mówi się o inwestycji w ludzi i rzadko daje się możliwość długofalowego rozwoju, który skutkowałby podniesieniem kompetencji. Wprost przeciwnie – w Polsce traktuje się dużą część pracowników jako krótkoterminowych wyrobników. A banalna prawda jest taka, że długoterminowe zatrudnienie jest o wiele lepszym narzędziem podnoszenia kompetencji niż krótkotrwałe, nierzadko fasadowe staże i szkolenia oraz sezonowe prace interwencyjne dla osób bezrobotnych, proponowane przez urzędy pracy.
Głodowe pensje
Na powyższe kwestie nakłada się kolejne niepokojące zjawisko – coraz liczniejsza w III RP grupa pracujących ubogich. Powstanie i wzrost liczebności tej nowej warstwy społecznej wiąże się nie tylko z niewielkimi zarobkami, ale niskim poziomem usług publicznych, takich jak edukacja, służba zdrowa czy komunikacja zbiorowa (zarówno publiczna, jak i prywatna). Powstaje prawdziwa spirala pauperyzacji – trudno utrzymać gospodarstwa domowe obciążone licznymi wydatkami wynikającymi z daleko idącej komercjalizacji wszelkich usług publicznych za pensje sięgające 1300–1800 zł na rękę. Jak wynika z ostatniego opracowanego na ten temat rankingu Komisji Europejskiej (2010 r.), nasz kraj ma bardzo wysoki wskaźnik pracujących ubogich – obejmuje on aż 11 proc. Polaków. Większe problemy w tym względzie występują jedynie w Rumunii, Grecji, Hiszpanii i na Litwie. Średnia unijna wynosi 8 proc.
Prof. Stanisława Golinowska, zajmująca się naukami ekonomicznymi, autorka wielu prac z obszaru polityki społecznej, rynku pracy oraz ekonomiki zdrowia, zwraca uwagę, że liczba pracujących ubogich wzrasta szczególnie w warunkach elastycznego rynku pracy. Wynika to z faktu, że formy prawne podejmowania pracy pozwalają ominąć wymagania dotyczące i tak niskiej płacy minimalnej. W ciągu ostatniej dekady tego typu umowy zaczęto stosować na masową skalę wobec osób młodych, które dopiero wchodzą na rynek pracy. Dzięki temu stopa bezrobocia ma u nas obecnie „kontrolowany” rozmiar, ale w statystyce niestabilnych umów o pracę osiągnęliśmy pierwsze miejsce w Europie.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"