Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Teresa Bochwic,
30.09.2014 17:44

​Język Hartmana

Gdy Jan Hartman dał sobie wyrwać język, uciąć dłoń, a potem głowę podczas dość niewybrednej rekonstrukcji kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego, XVII­-wiecznego ateisty, było to głównie niesmaczne,

Gdy Jan Hartman dał sobie wyrwać język, uciąć dłoń, a potem głowę podczas dość niewybrednej rekonstrukcji kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego, XVII­-wiecznego ateisty, było to głównie niesmaczne, choć barwne.
 
W wywiadach Hartman mówił o swoim umiłowaniu wolności dla wszelkich poglądów. „W wolnym społeczeństwie nie wymagamy już od nikogo, aby w życiu prywatnym praktykował takie czy inne obyczaje, a od tego czy owego się powstrzymywał. Zgorszenie możliwe jest tylko co najwyżej publicznie” – te słowa padły z jego ust ostatnio.
 
Teraz zaproponował podjęcie dyskusji nad tabu kazirodztwa. Kazirodztwo go nie gorszy, gorszą go zwykle ludzie w Kościele. Żąda „nie zniesienia zakazu, tylko dyskusji”. Europa już przedyskutowała parę tematów, a potem zniosła zakazy. Legalne bywają związki homo, dobija się starsze i chore osoby. To obyczajówka, można rzec. Tabu kazirodztwa nie ma jednak podłoża obyczajowego.
 
Ta „wolność” zwiększa liczbę chorób i psuje pulę genetyczną populacji. Zgoda, niech się dorosłe rodzeństwa parzą między sobą. Pod warunkiem wszakże, że po przymusowej sterylizacji. Jak mawiał Marks, wolność to uświadomiona konieczność, nieprawdaż?
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej