Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Joanna Lichocka,
27.08.2014 07:53

Solidarność i hipokryzja

Zbliża się kolejna rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych.

Zbliża się kolejna rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Establishment III RP będzie ją może mniej hucznie świętował niż rocznicę Okrągłego Stołu, bo w istocie dla postkomunistycznych tuzów obecnej elity ruch Solidarności był z gruntu obcy. Nie utożsamiają się ani z jej hasłami, ani z modlitwami. Niemniej oficjalne uroczystości odbędą się z wielkim zadęciem, otwarte zostanie Europejskie Centrum Solidarności, Bronisław Komorowski nie omieszka znów opowiadać o 25 latach wolności, z której „możemy by dumni” i lansować się w ramach swojej prekampanii prezydenckiej. Raczej nie należy się spodziewać, by recytowano 21 postulatów (okazałoby się, jak niektóre z nich są niebezpiecznie aktualne), ani by mówiono, czym jest przesłanie Solidarności. To wszak zupełnie niepoprawne politycznie. Zwłaszcza że logicznym wnioskiem z takiego przypomnienia byłaby konstatacja, że politykiem, który w istocie był wierny temu przesłaniu przez całą swoją zawodową drogę, był prezydent Lech Kaczyński z jego programem solidarnej Polski. Że żaden z rządzących dziś, chętnie uznających się za postsolidarnościowych polityków, nie ma z przesłaniem rewolucji Solidarności już nic wspólnego. Szkoda, że obchody tamtego sierpniowego zwycięstwa zapowiadają się jako wielki pokaz hipokryzji.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej