Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
24.04.2014 14:42

Śmierć frajerom! Choćby z głodu...

W czasach kryzysu, gdy bogatsi zaciskają pasa, na szyi biednych zaciska się pętla. Oglądamy właśnie kolejny przykład tego procesu: urząd skarbowy wziął się solidnie za bary mleczne.

W czasach kryzysu, gdy bogatsi zaciskają pasa, na szyi biednych zaciska się pętla. Oglądamy właśnie kolejny przykład tego procesu: urząd skarbowy wziął się solidnie za bary mleczne. Oferują one tańsze posiłki, które dla wielu ubogich, w tym osób starszych, rencistów i emerytów, są jedyną szansą podtrzymania i tak nędznej wegetacji. Ale już niedługo...

Przypomnę: bary mleczne mogą otrzymywać dofinansowanie z Ministerstwa Finansów na produkty jarskie (m.in. mąkę, mleko, jaja). Przysługujący barom mlecznym zwrot wynosi 40 proc. wartości zakupu. Równocześnie takie punkty gastronomiczne nie mogą sprzedawać przetworzonych produktów z marżą wyższą niż 30 proc. Dotąd budżet państwa co roku przeznaczał na tę formę dofinansowania ok. 20 mln zł. Ale najwyraźniej uznano, że to za dużo.

Kuchnia nie tylko dla ubogich

Pod koniec 2013 r. Ministerstwo Finansów zapowiedziało kolejną obniżkę dotacji dla barów mlecznych. Spotkało się to z protestami, choćby w Krakowie, gdzie w styczniu tego roku kilkadziesiąt osób zebrało się na Rynku Głównym, by zebrać podpisy pod listem do ministra Mateusza Szczurka. Zapisano w nim m.in.: „tylko [w barze mlecznym] ubodzy obywatele mogą z godnością zasiąść przy stole i zjeść treściwy posiłek w cenie 5 złotych”. Warto zwrócić przy tym uwagę, że krakowskie bary mleczne są przykładem „instytucji z tradycjami”, cieszącymi się dobrą marką/dobrą kuchnią i chętnie odwiedzanymi.

Najlepszym przykładem jest bar mleczny przy ul. Grodzkiej, niemal naprzeciw budynków Uniwersytetu Jagiellońskiego, w których rezydują filozofowie, socjologowie i religioznawcy. Stąd w tamtejszym barze mlecznym obok emerytów siedzą przy stole zachodni turyści i doktorzy nauk humanistycznych. A wiele osób przychodzi do tego i wielu innych barów mlecznych nie tylko dlatego, że są one tańsze. Wolą oni tradycyjną polską kuchnię i smaczne, pełnowartościowe dania barowe od potraw serwowanych w licznych „budkach gastronomicznych”. A choć lemingom trudno w to pewnie uwierzyć, posiłki przygotowywane w barach mlecznych są znacznie lepsze (i zdrowsze!) od tych podawanych choćby w popularnych fast foodach.

Rząd Tuska niczym Klub Tęcza

Ale perspektywa obniżenia dofinansowania dla barów mlecznych przez Ministerstwo Finansów to jedno. Dochodzi jeszcze jeden problem, pokazujący perfidię władzy wobec biedniejszej części społeczeństwa. Najwyraźniej gdzieś na linii Ministerstwo Finansów – urząd skarbowy zapadła decyzja, żeby w złej sytuacji budżetowej po raz kolejny oszczędzić na najbiedniejszych. Otóż w związku ze zmianą reguł dofinansowania fiskus zaczął mnożyć kontrole w barach mlecznych. W dodatku urzędnicy uznali, że bar mleczny równa się bar wegetariański. I solidnie zaczęli przeglądać sprawozdania finansowe, które wcześniej już zaaprobowali. A ponieważ urzędnicza inwencja nie zna granic, dochodzi do sytuacji godnych scenariuszy filmów Barei. I to w skali całego kraju.

Wirtualna Polska cytuje doradcę podatkowego Krzysztofa Kunowskiego, który reprezentuje ścigane przez fiskusa bary mleczne na Pomorzu. Wyjaśnia on, że zmienił się nawet status pietruszki. Wcześniej rozliczano tylko jej korzeń. Teraz uznano, że także nać powinna być rozliczana: „Jeśli bar mleczny tego nie robił, musi zwrócić całość dotacji przyznanej na wszystkie produkty w miesiącu, w którym zupę doprawiono posiekaną pietruszką”. Z kolei Wojciech Brzeski, właściciel baru mlecznego Perełka, który serwował w swoim lokalu zupę ogórkową za 2,38 zł, póki nie dorwał go fiskus, mówi dziennikarzom Wp.pl: „Na jednym ze spotkań [urzędnicy] mówią, że można rozliczać część produktów, na drugim, że już nie. To wszystko się zmienia. Teraz mamy być wegetariańscy, a kilka tygodni temu doradzano mi, abym schabowego sprzedawał jako dwa produkty. Osobno miałem naliczać panierkę, która składa się z produktów dofinansowywanych, a osobno mięso”.

Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej