Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Teresa Bochwic,
13.02.2014 15:18

Solidarność, braterstwo…

Na Ziemi jest podobno jedno takie plemię, w Afryce. Tam, gdzie gołe góry, za dnia upał, nocą przymrozki. Biją się tam o każdy kęs; zabrać, wyrwać siłą lub podstępem.

Na Ziemi jest podobno jedno takie plemię, w Afryce. Tam, gdzie gołe góry, za dnia upał, nocą przymrozki. Biją się tam o każdy kęs; zabrać, wyrwać siłą lub podstępem. Dorasta mało dzieci, matki krótki czas dają pierś żebrzącym maleństwom. Żadnej miłości, empatii, współczucia. Powiedziałby ktoś – niedługo wymrą.

Ale podobieństw do takiej sytuacji doszukać się można i w Europie. I w Polsce. Gdzie kiedyś „kruszynę chleba” podnoszono i całowano, gdzie papież nauczał: „solidarność to znaczy – jeden drugiego brzemiona noście”. W kraju w sercu laickiej Europy, co kocha hasło „wolność, równość, braterstwo”. Wolności, w jej współczesnej odmianie egoizmu ponad wszystko, mamy po dziurki w nosie, równości aż nadto pilnują maniacy. A co z braterstwem? Sprawiedliwością, współczuciem, poczuciem wspólnoty? Kłopotliwe pojęcia, o tym się nie mówi. Plemię odpycha chorych i pozwala im umierać na progu szpitala, odbiera zwykłym biednym ludziom najdroższy skarb – dzieci, niesprawiedliwie osądza, pozbawia ostatniego grosza. Bezduszny lekarz, złośliwy sędzia, szkodliwy kretyn w urzędzie. Pazerny biznesmen, co zatruje ludzi, żeby zarobić. Tu się dobrze mają. Braterstwo? Noszenie cudzych brzemion? Wolne żarty.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE