Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Teresa Bochwic,
03.12.2013 14:46

Życie w matriksie

Co od paru dni dzieje się w Kijowie, we Lwowie, na Ukrainie? Setkami tysięcy przyszli i stali mimo zimna. Rozpędziła ich policja, poranili ich, ale oni znowu tam są.

Co od paru dni dzieje się w Kijowie, we Lwowie, na Ukrainie? Setkami tysięcy przyszli i stali mimo zimna. Rozpędziła ich policja, poranili ich, ale oni znowu tam są. Chcą swego, demonstrują. Coraz ich więcej. 1989 rok. My puszyliśmy się „pierwszym niekomunistycznym premierem Mazowieckim”, a Niemcy po obaleniu muru siedzieli dzień i noc pod archiwami Stasi i nie pozwolili ich spalić. Węgrzy dzięki milionowi manifestantów wymusili po 31 latach pogrzeb Imrego Nagya i wolne wybory. Czesi aksamitną rewolucją wynieśli Havla na Hradczany i wprowadzili lustrację. Co pomniejsze narody sąsiedzkie też. Lustrację zrobiła maleńka Macedonia, która dziś wznawia śledztwo w sprawie zamordowania prezydenta w katastrofie lotniczej. Ich prezydenta, naturalnie. A my co? Że nic, to przesada. Ale demonstracja nie może trwać dłużej niż do wieczora, bo pociąg, bo Duda, bo kolacja, bo jutro do pracy, bo święta, bo karp... A ten zaczadzony chłopiec, którego tak długo wozili karetką po Polsce, aż umarł? Nie pierwszy zresztą i na pewno, na pewno nie ostatni. Ilu nas siedzi tam pod szpitalem, prokuraturą, NFZ, pod radą gminy? Polacy, co się nam stało? Naprawdę nic?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej