Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Dorota Kania,
06.06.2013 17:13

Możeł Komorowskiego

4 czerwca 1989 r. miały wjechać rosyjskie czołgi, a teraz trzeba się cieszyć wolnością. Noc zdrady, czyli 4 czerwca 1992 r., w świadomości obecnego prezydenta nie istnieje, a w ogóle teraz jest „fajnie". Ci, którzy uważają inaczej, powinni się nauczy

4 czerwca 1989 r. miały wjechać rosyjskie czołgi, a teraz trzeba się cieszyć wolnością. Noc zdrady, czyli 4 czerwca 1992 r., w świadomości obecnego prezydenta nie istnieje, a w ogóle teraz jest „fajnie". Ci, którzy uważają inaczej, powinni się nauczyć pozytywnego myślenia. Tak w dużym skrócie można przedstawić treść przemówień Bronisława Komorowskiego. Płynącej z telewizorów nijakiej papki nawet nie można porównać z porywającymi wystąpieniami śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wystarczy przypomnieć jego słowa z 4 czerwca 2009 r., kiedy porównywał Solidarność do powstania narodowego, które przyczyniło się do upadku sowieckiego imperium. Prezydent Kaczyński o 4 czerwca 1992 r. mówił wprost, że był to zamach stanu, który miał na celu zatrzymanie budowy niepodległego państwa oraz powstrzymanie lustracji i dekomunizacji. Bronisław Komorowski po raz kolejny pokazał, że jest miłym starszym panem, który niewiele rozumie z otaczającej go rzeczywistości lub tak udaje. Bawią go czekoladowe ptaki, różowe baloniki i cukrowa wata. Jak więc oczekiwać od niego chwytających za serce przemówień, wewnętrznego ognia, który ogarnie słuchaczy? Nie można przecież wymagać rzeczy niemożliwych.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej